Dziś ma dojść w Sejmie do spotkania szefów największych ugrupowań. Zaproszenia wysłał marszałek Kuchciński. Poprosił go o to Jarosław Kaczyński
Lider Prawa i Sprawiedliwości zapowiadał miting polityczny już w zeszłym tygodniu – jego celem ma być „uzyskanie stanu uspokojenia na kilka miesięcy”. Kaczyński łączył inicjatywę zwołania spotkania z apelem, by nie prowadzić ostrych politycznych starć do końca pielgrzymki papieża Franciszka w trakcie Światowych Dni Młodzieży w lipcu. – Idziemy na spotkanie, ale to nie my mamy problem, a PiS, i chcemy zobaczyć, jak chce wyjść z kłopotu, w jaki wpuściło Polskę, czyli dewastacji trybunału i złamania konstytucji – mówi szef klubu PO Sławomir Neumann.
Reklama

Reklama
PiS deklaruje chęć obniżenia temperatury politycznego sporu. Tyle że w kluczowej sprawie, która dziś dzieli opozycję i obóz rządzący, czyli Trybunału Konstytucyjnego, mamy pat, co oznacza, że na razie nie widać szans na złagodzenie konfliktu. Od chwili gdy PiS, powołując się na to, że PO bezprawnie wyłoniła sędziów w poprzedniej kadencji, podważył ich wybór, wybierając własnych, konflikt się pogłębia. W tej chwili główny punkt to uznanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. ustawy naprawczej PiS przez rząd i jego publikacja w Dzienniku Ustaw. Zdaniem polityków partii rządzącej trybunał nie miał prawa orzekać w sprawie ustawy związanej z art. 197 konstytucji, według którego o organizacji pracy trybunału i procedowaniu decyduje ustawa. A z niej wynikało, że sprawy powinny być rozpatrywane w kolejności wpływu przez minimum 13 sędziów. Ponieważ tak nie było, zdaniem PiS orzeczenie nie było orzeczeniem i nie podlega publikacji. Natomiast zdaniem opozycji celem ustawy było faktycznie zablokowanie trybunałowi możliwości działania, więc w tym przypadku sędziowie mogli ją ocenić, odwołując się bezpośrednio do konstytucji. – Historia nie podlega negocjacji. To, co się wydarzyło, musi być uznane, dlatego musi dojść do publikacji – twierdzi Ryszard Petru, szef Nowoczesnej.
PiS jest odmiennego zdania. – Sprawa trybunału jest dla opozycji jedynie pretekstem do podważania prawa do rządzenia nowych władz – podkreślał wczoraj lider PiS w wywiadzie w radiowej „Trójce”.
Teoretycznie na stole leży kilka propozycji kompromisu, ale wszystkie rozbijają się o kwestie publikacji orzeczenia TK w sprawie ustawy PiS. Bo od tego większość opozycji uzależnia zgodę na ich wdrożenie. Najważniejsze są dwie. Nowoczesna proponuje, aby stopniowo prezes trybunału Andrzej Rzepliński dopuszczał do orzekania sędziów wybranych przez PiS i zaprzysiężonych przez prezydenta, a jednocześnie, by w miarę, jak będą się kończyły kadencje dotychczasowych sędziów TK, prezydent Andrzej Duda odbierał ślubowanie od trójki sędziów wybranych przez poprzedni Sejm. – Taka procedura potrwa rok i trzy miesiące, ale po jej zakończeniu nie będzie pata ze składem trybunału. Wiemy, że to nie jest optymalne rozwiązanie, ale może zakończyć spór – ocenia Petru. Jednak by scenariusz wszedł w życie, potrzebna jest decyzja polityczna i zgoda sejmowej większości, którą ma PiS. A PiS zgłosił kandydaturę prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego na wakat po sędzim Mirosławie Grancie, którego kadencja kończy się w kwietniu.
Inną propozycję ma ruch Kukiza, który chce zmienić konstytucję i doprowadzić do sytuacji, w której Sejm większością 2/3 głosów, co wymaga porozumienia z opozycją, wybierze nowy skład TK. – Propozycja leży na stole, ale nic nie wskazuje na jej realizację. Jak się nie uda spotkanie, to będzie następny dzień. Martwi nas, że nikt oprócz nas nie szuka rozwiązania – zauważa Marek Jakubiak z Kukiz’15.
Szanse na porozumienie są nikłe. Spór będzie się nasilał. I jest bardzo prawdopodobne, że wkrótce sprawa trybunału wróci na unijną arenę. Komisja Europejska będzie chciała się odnieść do opinii Komisji Weneckiej, co oznacza, że procedura kontroli praworządności prowadzona wobec Polski przez komisję wejdzie w kolejny etap.