Brytyjska prasa odnotowuje zwycięstwo premiera Davida Camerona po dwóch dniach rokowań w Brukseli, podczas których miał tylko 3 godziny snu. Gazety uważają, że skala tego zwycięstwa jest znikoma i nie zasługuje na fanfary, z jakimi ogłosił je brytyjski premier.

"Unijna ugoda Camerona jest do niczego" - pisze popularny "Daily Express". "Umowa? Jaka umowa Dave?" - pyta "Daily Mail" i cytuje lidera antyunijnej partii UKIP Nigela Farage’a: "Nie jest warta papieru, na którym ja spisano".

Poważniejsze dzienniki też mają wielkie wątpliwości. "Times" rozbiera na części pierwsze umowę Camerona z Unia i dochodzi do wniosku, że niewiele w niej zostało z jego pierwotnych planów głębokiej reformy Unii. Grupa Wyszehradzka nie straci dostępu do brytyjskiego rynku pracy, a nawet do zasiłków, zabezpieczenia suwerenności parlamentu narodowego są minimalne, Brytyjczycy i tak byli już wykluczeni z "zacieśniania Unii" i nigdy nie zamierzali przyjąć euro.

"Daily Telegraph" dziwi się w artykule redakcyjnym, że unijni liderzy aż dwa dni deliberowali nad tak skromnymi propozycjami Camerona, ale sam udziela odpowiedzi, dlaczego. "Unia jest zawiła i sklerotyczna" - stwierdza gazeta - "nie potrafi się przystosować do zmian i sprostać kryzysom. I wydarzenia ostatnich dwóch dni tego dowiodły".

Reklama