W związku z zatrzymaniem w Szwecji 13 Polaków, nasza ambasada w Sztokholmie pozostaje w kontakcie z miejscowymi służbami - poinformowało IAR biuro rzecznika prasowego MSZ. Aktualnie prowadzone jest postępowanie wyjaśniające - pisze resort.
Reklama

Szwedzka policja kontynuuje przesłuchania Polaków, zatrzymanych w poniedziałek wieczorem w Nynäshamn, niespełna 60 kilometrów na południe od Sztokholmu. Są podejrzani o przygotowywanie podpalenia pobliskiego ośrodka dla uchodźców oraz napaści na jego mieszkańców. W samochodach Polaków funkcjonariusze znaleźli pałki, noże, metalowe rury i siekiery.

Jak nieoficjalnie podają szwedzkie media, planowany atak miał być zemstą za to, że imigrant mieszkający w ośrodku napastował wcześniej w lokalnym pociągu siostrę jednego z niedoszłych napastników. Policja nie wypowiada się na ten temat.

Według gazety "Aftonbladet", mężczyźni w wieku od 18 do 40 lat zwołali się na jednej z zamkniętych grup na Facebooku. Część z nich mieszka na stałe w Szwecji, część przyjechała z Polski. Jak podaje "Aftonbladet", niektórzy z nich to pseudokibice klubu Lech Poznań. Policjanci otrzymali informację o planowanym ataku z kilku niezależnych źródeł.

Jak powiedział szwedzkiemu radiu publicznemu Lars Alvarsjö ze sztokholmskiej policji, trzech z zatrzymanych miało już kontakt z policją 30 stycznia, gdy w stolicy Szwecji poturbowali kilku obcokrajowców podczas demonstracji przeciwko imigrantom. Zostali na krótko zatrzymani, jednak wypuszczono ich na wolność bez postawienia zarzutów.

W związku z poniedziałkowymi zatrzymaniami, szwedzka policja wzmocniła ochronę wszystkich ośrodków dla imigrantów w rejonie Sztokholmu. Zatrudnienie większej liczby ochroniarzy rozważa też Urząd do spraw Imigracji. Jak tłumaczył w szwedzkim radiu przedstawiciel Urzędu Jonas Krantz, chodzi o to, by mieszkańcy nie czuli się zagrożeni. Tymczasem Mohammed, który przebywa w ośrodku dla uchodźców w Nynäshamn, powiedział tej samej rozgłośni, że po informacjach o planowanym ataku on i inni mieszkańcy są przerażeni. "Są tu z nami nasze rodziny, dużo małych dzieci. Poprzedniej nocy w ogóle nie spaliśmy. Czuwaliśmy do rana. Baliśmy się, że ktoś może przyjść" - mówił Mohammed.

Z kolei szef antyrasistowskiej fundacji Expo, Daniel Poohl powiedział tej samej rozgłośni, że powiązania polskich ekstremistów ze szwedzkimi to nic nadzwyczajnego. Jak podkreślił, szwedzkie środowisko skrajnej prawicy ma rozliczne powiązania z zagranicą. Istnieje też swego rodzaju płaszczyzna porozumienia z Polską. Działają na niej ludzie o polskiej narodowości albo mający związki z Polską, którzy reprezentują te same skrajne poglądy i wymieniają się nimi w internecie.