Taką decyzję podjął radomski sąd. O przedłużenie izolacji mężczyzny, któremu grozi do 10 lat więzienia, wnioskowała prokuratura.
Reklama

Prawie siedem godzin trwało posiedzenie sądu, podczas którego decydowała się najbliższa przyszłość Sebastiana N. Mecenas Andrzej Rogojski liczył, że jego klient wyjdzie na wolność, ale tak się nie stało. Wróci do aresztu i spędzi tam najbliższe trzy miesiące.

Zdaniem obrony, sąd powielił błędne ustalenia prokuratury uznając, że ojciec ma ograniczone prawa rodzicielskie, a tak nie jest. Dlatego nie można mówić o porwaniu, bo to było jedynie przejęcie opieki nad synem.

Inaczej widzą to śledczy, chłopiec został uprowadzony i pozbawiony wolności na dłużej niż siedem dni, dlatego wczoraj zmieniono kwalifikację czynu. Teraz grozi mu nie do pięciu, a nawet do dziesięciu lat więzienia.

Równolegle przeciwko podejrzanemu toczy się inne postępowanie, które dotyczy znieważenia funkcjonariusza publicznego. Poszkodowanymi są kuratorzy sądowi, którzy nadzorowali jego spotkania z dzieckiem.

Obrońca podejrzanego zamierza złożyć zażalenie na dzisiejsze postanowienie sądu.