Turcy drugi raz w ciągu pięciu miesięcy będą wybierać parlament. Poparcie dla głównych partii niewiele się zmieniło, ale sytuacja w kraju jest dziś zupełnie inna niż wiosną.
Niedzielne wybory parlamentarne w Turcji prawdopodobnie nie zmienią w istotny sposób układu sił w porównaniu z tymi, które odbyły się na początku czerwca. Problem w tym, że w ciągu tych pięciu miesięcy sytuacja Turcji – zarówno wewnętrzna, jak i międzynarodowa – zmieniła się zasadniczo. W obu przypadkach na gorsze.
Powodem, dla którego mieszkańcy Turcji po raz drugi w tym roku muszą się udać do lokali wyborczych, jest to, że po czerwcowym głosowaniu nie udało się stworzyć rządu mającego większość w parlamencie. Rządząca Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) wygrała wybory, ale zarazem straciła bezwzględną większość, którą miała od 2002 r. Taki wynik był potężnym ciosem dla politycznych ambicji prezydenta – a wcześniej wieloletniego premiera – Recepa Tayyipa Erdogana, który liczył, że AKP nie tylko będzie mogła nadal rządzić samodzielnie, ale zdobędzie większość konstytucyjną, co pozwoliłoby zmienić ustrój kraju na prezydencki.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.