Prezydenckiej wizyty w Tallinie nie należy traktować jedynie w kategoriach symboliki upamiętniającej pakt Ribbentrop-Mołotow (początek zniewolenia Europy Środkowej) i bałtycki łańcuch (koniec tej niewoli). Chęć zapoczątkowania bliższej współpracy z państwami bałtyckimi przekłada się na konkretne interesy Polski.
Jeśli Rosja spróbuje przetestować spójność Sojuszu Północnoatlantyckiego, uczyni to właśnie w odniesieniu do państw bałtyckich. Jeśli ta spójność zostanie podważona, NATO przestanie się liczyć. Zamieni się w klub dyskusyjny. Wobec Ukrainy Pakt nie miał i nie ma żadnych zobowiązań. Jego bezwład po aneksji Krymu i zainspirowaniu przez Rosję rebelii w Donbasie był do pewnego stopnia zrozumiały. Nie będzie zrozumiały, gdy ucierpią pełnoprawni członkowie Sojuszu. W tym sensie zabiegi prezydenta Andrzeja Dudy o wzmocnienie relacji ze stolicami państw bałtyckich mają jak najbardziej sens. Można się pokusić o tezę, że dziś w polskiej polityce bezpieczeństwa Tallin jest ważniejszy niż Kijów.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Powiązane
