Bez względu na to, czy grecka telenowela skończy się kompromisem, czy też usunięciem Hellady z unii walutowej, pani kanclerz znajdzie się wśród przegranych. Grała o najwyższą stawkę: realną władzę w Europie. Nie dała rady.
„Dziś potrzebujemy Żelaznej Kanclerz” – zagrzewał wczoraj do boju niemiecki tabloid „Bild”. Okładkowy nagłówek zilustrowano portretem Angeli Merkel w pikielhaubie, a w środku powtórzono to, co gazeta pisała od lat: ani kroku w tył, ani eurocenta więcej, Grecja powinna zostać usunięta ze strefy euro, zanim popsuje ją do reszty. Dziennikowi wyjątkowo zgodnie sekundowali politycy rozmaitych opcji: wicekanclerz i socjaldemokrata Sigmar Gabriel powtarzał, że darowanie Atenom długów zniszczy eurostrefę, szef CSU – bawarskiego odgałęzienia partii pani Merkel – Markus Soeder wyraził się bardziej lapidarnie. – Po prostu chcę, żeby Grecja wyszła ze strefy euro – powiedział.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
