Król: Putin i Hitler. Nie możemy ulec kłamstwu

Marcin Król
Marcin KrólDGP / Wojciech Górski
4 marca 2015

Czytam w wielu wypowiedziach, słyszę porównania Putina do Hitlera i sytuacji z 1938 r. do chwili obecnej. 

Są to analogie narzucające się i niebezpieczne, bo bezpodstawne. A różnica podstawowa, z której wynikają poważne konsekwencje, jest następująca – Hitler mówił wprost, co zamierza zrobić, Putin nie. Hitler w zasadzie mówił prawdę, Putin w zasadzie kłamie. To oczywiście nie przemawia na korzyść Hitlera, ale pokazuje, że mamy do czynienia z zupełnie innymi politykami.

Jak wiemy, słabe demokracje europejskie w okresie międzywojennym z różnych względów nie potrafiły lub nie chciały dostrzec tego, co mówił Hitler i co w latach 30. po objęciu władzy robił. Wydawało się to nieprawdopodobne, on sam był początkowo lekceważony albo podziwiany, bo dokonał w Niemczech cudu gospodarczego. Miał też wiele umiarkowanych zwolenników w całej Europie, antysemitów czy tylko zwolenników silnej władzy, co nie było w okresie owej fatalnej demokracji tak bardzo dziwne. Niektórzy jednak doskonale, jak Churchill, od początku widzieli i słyszeli. Podobnie Piłsudski. Nie słuchano ich albo musiało minąć kilka dobrych lat i musiała rozpocząć się wojna z Polską, żeby Churchilla posłuchano. Europa wiedziała, o co chodzi Hitlerowi, wiedziała, czego chce, tylko nie wierzyła, że tego dokona. Nawet Mussolini nie wierzył, że Hitler zaatakuje Polskę, i mu to odradzał. Innymi słowy, mieliśmy do czynienia z sytuacją intelektualnie i politycznie jasną, zawiodła zdolność zrozumienia prostych słów i zawiodła stanowczość reakcji.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png