Turcja czeka, aż Kurdowie się wykrwawią. Nie angażujemy się w walkę "grup terrorystycznych"

10 października 2014

Około 700 Kurdów ukrywa się w centrum Kobani przed dżihadystami. Bojownicy z Państwa Islamskiego przejęli około 40 procent miasta.

O syryjskie Kobani leżące przy granicy z Turcją od trzech tygodni toczą się walki. Dżihadyści chcą siłą przejąć to miasto od Kurdów. Ci ostatni masowo emigrują do Turcji i Iraku. W centrum przebywają jeszcze głównie starsi ludzie, którzy nie mogą wyjechać o własnych siłach - mówi specjalny wysłannik ONZ do Syrii Staffan de Mistura. Około 10 tysięcy ludzi ukrywa się na przedmieściach. Jak podkreślił, Kobani jest dosłownie otoczone przez dżihadystów.

Turcja, mimo zewnętrznej presji, nadal wyklucza operację lądową w Kobani. Nie chce bowiem dozbrajać Kurdów, którzy również mają tendencje separatystyczne. Rząd w Ankarze twierdzi też, że nie będzie się angażował w walkę "dwóch grup terrorystycznych" .

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.