Dobrze, że padły liczby, szkoda, że zabrakło konkretnej deklaracji, które jednostki wojskowe zostaną na stałe przeniesione do Polski. Tak wspólną konferencję prezydentów Polski i USA komentuje analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Łukasz Kulesa.
Reklama

Prezydent Obama zapowiedział, iż wraz z Kongresem wesprze zaangażowanie europejskich sojuszników w NATO kwotą miliarda dolarów, które mają pokryć koszty dalszej modernizacji sił zbrojnych a także wzmocnić pozycję wojsk USA na Starym Kontynencie. Zdaniem Łukasza Kulesy, dobrze jednak, że jest pojawiła się ta liczba, bo będzie na nich można oprzeć konkretne działania. Ekspert dodał, że owy miliard dolarów będzie można przeznaczyć na częstsze niż do tej pory ćwiczenia i bardziej intensywne rotacje sił amerykańskich.

Łukasz Kulesa żałuje jednak, że nie pojawiły się konkretne deklaracje dotyczące sankcji wobec Rosji, jeśli nie zmieni swojego postępowania w stosunku do Ukrainy. Dlatego analityk spodziewa się dużo więcej po jutrzejszym wystąpieniu amerykańskiego prezydenta na Placu Zamkowym w Warszawie. Jego zdaniem, to będzie okazja dla Obamy, by przedstawić wizję stosunków z Europą Środkowo-Wschodnią i Rosją w sposób o wiele bardziej jednoznaczny niż podczas dzisiejszej konferencji.

Ekspert zwraca jednak uwagę, że sama wizyta Obamy w Polsce to podkreślenie wiodącej roli naszego kraju w regionie. Jego zdaniem to dobre, że Polska ma sojusznika w Stanach Zjednoczonych, zastrzega jednak, że to sojusznik, który nie porzuci wszystkich własnych interesów by biec na pomoc, ale to partner z którym można wiele rzeczy wynegocjować.