Kara za primaaprilisowy żart. Warszawski sąd orzekł, żę Jerzy Urban musi przeprosić Donalda Tuska za naruszenie dóbr osobistych. Premier wytoczył wydawcy tygodnika "Nie" proces za publikację, z której miało wynikać, że szef rządu rozmawiał z innymi VIP-ami na Stadionie Narodowym, używając nieparlamentarnego języka.
Reklama

Artykuł ukazał się 29 marca. Jak się później okazało, był to "primaaprilisowy żart". Felietonista "Gazety Wyborczej" Michał Ogórek powiedział w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową, że przeprosiny nie zaszkodzą Jerzemu Urbanowi. "To zabawne - pozywać za żart primaaprilisowy i tłumaczyć, że ten żart nie jest prawdziwy. Sądzę jednak, że przeprosiny naprawdę nikomu ujmy nie przynoszą i na miejscu Urbana takie przeprosiny zamieszczałbym przy winiecie gazety" - mówił Michał Ogórek.

Przeprosimy mają zostać opublikowane w tygodniku "Nie" w formie oświadczenia. Sąd w procesie nie przesłuchał ani premiera Donalda Tuska, ani Jerzego Urbana. Uznał, że nie ma takiej potrzeby. Jedynym świadkiem był współautor tekstu.

Na ogłoszeniu wyroku nie był obecny nikt ze strony premiera. Sam Donald Tusk przebywa z oficjalną wizytą w krajach Afryki Południowej. Wyroku wysłuchał za to Urban.