Tylko od 6 maja do 4 czerwca wwieziono z Rosji do Polski 9 milionów litrów nielegalnego paliwa. Proceder paraliżuje pracę celników na granicy z obwodem kaliningradzkim. Skarb Państwa traci na tym 12 milionów złotych miesięcznie - czytamy w "Naszym Dzienniku".

Gazeta pisze, że czarnorynkowa benzyna przemycana z terenu Federacji Rosyjskiej zalewa przygraniczne gminy. Od początku roku celnicy prowadzą bardzo dokładne kontrole osób przywożących do Polski paliwo zza wschodniej granicy.

Tylko w pierwszym kwartale Izba Celna w Olsztynie wszczęła około tysiąca postępowań w związku z przemytem paliwa. Od maja obowiązują ograniczenia dla osób, które masowo jeżdżą za wschodnią granicę w celu sprowadzania i sprzedaży paliwa. Różnica cen paliwa w Rosji i Polsce to średnio 2 złote 50 groszy na litrze oleju napędowego i 2 złote 90 groszy na litrze benzyny.

Od najbliższego poniedziałku przepisy zostaną zaostrzone. Celnicy poddadzą skrupulatnej kontroli wszystkich, którzy przekraczają granicę częściej niż raz w tygodniu, czyli cztery razy w miesiącu. To wszystko służy temu, by ograniczać straty państwa.

Po paliwo do Rosji jeżdżą głównie Polacy. Z kolei Rosjanie w ramach małego ruchu granicznego przyjeżdżają do Polski przede wszystkim na zakupy - wywożą ogromne ilości wędlin, mięsa i nabiału. Kupują w Polsce żywność, bo jest ona nie tylko tańsza, ale i jakościowo lepsza niż w Rosji.