Mucha: Do dymisji się nie podam, ale liczę się z taką możliwością

Joanna Mucha
Joanna MuchaNewspix / MACIEJ GOCLONFOTONEWS
15 maja 2013

Minister sportu nie zamierza podać się do dymisji. Joanna Mucha powiedziała jednak w Jedynce, że jak każdy szef resortu liczy się z możliwością odwołania przez premiera.

Przyznała, że jest jej przykro, iż uczestnicy sondażu Homo Homini uznali ją za pierwszą do zwolnienia. Dodała, że sondaż przeprowadzono, gdy wyszły na jaw domniemane nieprawidłowości przy finansowaniu koncertu Madonny na Stadionie Narodowym. Oświadczyła, że żadnych nieprawidłowości nie było, gdyż zgodnie z przepisami, wszystkie koszty Stadionu w zeszłym roku były finansowane z celowej rezerwy budżetowej. Dotyczy to także koncertów.

Sprawa trafiła jednak do prokuratury. Joanna Mucha wyraziła przekonanie, że śledztwa nie będzie, gdyż nie naruszono prawa. Podkreśliła, że Ministerstwo Finansów już rok wcześniej wiedziało, iż pieniądze z rezerwy celowej zostaną przeznaczone na organizację koncertu.

Minister sportu poinformowała również , że premie dla byłych menedżerów spółki PL.2012 zostały już wypłacone. Nie było podstaw prawnych, aby tego nie zrobić.

Komentując wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej, którzy krytykowali jej decyzje, minister powiedziała, że jest jej przykro, iż koledzy partyjni ferują wyroki, choć wcześniej nie próbowali się z nią skontaktować. Przyznała, że w ministerstwie sportu szwankowała komunikacja, ale zapowiedziała, iż postara się to naprawić

Minister powiedziała, że w ciągu miesiąca będzie wiadomo, czy finał Ligi Europejskiej w 2015 roku zostanie rozegrany w Warszawie. Nie chciała jednak podać żadnych szczegółów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.