Niezależnie od tego, jak bardzo chcielibyśmy uznać za sukces zakończenie negocjacji Ukraina – UE nad umową stowarzyszeniową, przypadek Kijowa jak na dłoni pokazuje wszystkie słabości unijnej polityki wschodniej. Porażkom oficjalnej Brukseli towarzyszy sukces tego, co media okrzyknęły mianem dyplomacji futbolowej.
Chodzi o zmiany, jakie zachodzą nad Dnieprem w związku z przygotowaniami do Euro 2012. I tego, jak wciągnięcie najważniejszych oligarchów i połowy rządu do modernizacji państwa pcha kraj do przodu. Oczywiście towarzyszy temu „ukraińska specyfika”, czyli ustawiane przetargi, korupcja czy dzielenie rynku przez lokalny układ. Efekt jest jednak znacznie bardziej imponujący niż grantowa polityka Unii. A wnioski, które płyną z porównywania futbolowej dyplomacji i oficjalnej polityki UE wobec Wschodu, każą na nowo przemyśleć ich sens. Czas zakwestionować granciarstwo w obecnym kształcie. To strata pieniędzy. Pora na nowe otwarcie we wspieraniu proeuropejskich aspiracji wschodnich sąsiadów. Nie można ciągle obracać się w sosie przepłacanych projektów w stylu „Społeczeństwo obywatelskie a strategiczne wyzwania Europy”. To dobre dla akademików. Jeśli polityka unijna wobec Wschodu ma być skuteczna, musi dać wymierne korzyści zwykłym ludziom. Dyplomacja futbolowa takie korzyści przyniosła.
Zmiany, jakie zachodzą nad Dnieprem w związku z organizacją Euro 2012, zostawiają w tyle efekty grantów z Unii Europejskiej
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.