W weekend sparaliżowany był ruch na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Kuźnicy.
Ciężarówki mają problem z jej przekroczeniem od soboty. Jeszcze w niedzielę korek sięgał 13 kilometrów, a na odprawę kierowcy czekali po kilkadziesiąt godzin. Kolejka ruszyła dopiero późnym popołudniem.
Kierowcy za zaistniałą sytuację obwiniają celników, którzy nie spieszą się z odprawą samochodów. Gigantyczny korek jest również efektem wzmożonego ruchu na granicy po ostatnich sporach Polski i Rosji w sprawie zezwoleń. Spedytorzy przez kilka tygodni nie mogli tam kursować, więc po uzyskaniu zezwoleń ruszyła wielka kawalkada ciężarówek.
Winna jest także pogoda. Wskutek padającego deszczu ze śniegiem i niskich temperatur drogi były praktycznie nieprzejezdne.