"Ogólnie, wynik dwóch głównych bohaterów był przewidywalny, potwierdził wyniki sondaży" - powiedział w Przastek w niedzielę PAP.
Ocenił, że "bardzo dobry wynik Napieralskiego pokazuje odradzanie się lewicy". "Dla mnie jako politologa to pozytywne zjawisko. Pozwala ono oczekiwać, że nie będzie już poszukiwania niuansów różniących prawą stronę, lecz będziemy mieli czystą lewicę" - powiedział.
Zdaniem politologa "słabe wyniki Waldemara Pawlaka i Andrzeja Olechowskiego wynikają z krótkiej kampanii, bezbarwności obu tych postaci i mglistych obietnic".
"Dla mnie te dwie kandydatury były skazane na porażkę. Andrzej Olechowski nie znaczy nic z punktu widzenia obecnej sceny politycznej. Pawlak i jego partia to typowa partia władzy, której działacze idą tam, gdzie mogą dołączyć do obozu rządzącego" - dodał.
Przastek nie przewiduje, by Grzegorz Napieralski sugerował, na kogo oddać głos w drugiej turze. "Ale znając wyborców lewicy i ich alergiczny stosunek jeszcze do braci Kaczyńskich przed katastrofą 10 kwietnia i do IV RP, jestem przekonany, że te głosy przejdą raczej na kandydata Platformy" - ocenił.
Zdaniem politologa, każdy z kandydatów liczy, że to on przejmie te głosy. "Znaczące że każdy z nich po ogłoszeniu wstępnych wyników gratulował Napieralskiemu" - zauważył Przastek.
Zaznaczył też, że kampania Jarosława Kaczyńskiego stała się bardziej ofensywna, a kandydat nawołuje do debat. Według Przastka, takie debaty "mogą zmienić obraz, jeżeli będą merytoryczne, nie tylko sloganowe".
"Mogą jeszcze zbudować ciekawą scenę, ale muszą być ciekawe, a nie iść w kierunku patriotyzmu, czy raczej populizmu społecznego. Ta kampania była wyjątkowo monotonna i nudna. Może te dwa tygodnie pokażą coś nowego" - liczy Przastek.(PAP)