Przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski zapewnia, że rady nadzorcze w TVP i Polskim Radiu zostały wybrane zgodnie z procedurami. Zawiadomienie do prokuratury, które złożył w tej sprawie jeden z członków KRRiT Lech Haydukiewicz, Kołodziejski traktuje jako wybieg, który ma uniemożliwić zarejestrowanie rad nadzorczych w Krajowym Rejestrze Sądowym.
Szef KRRiT zapowiedział, że jeśli zabiegi Haydukiewicza mają służyć zablokowaniu rejestracji nowych rad nadzorczych w mediach publicznych przez KRS, to on sam prześle do sądu wnioski o rejestrację. Formalnie wnioski te powinny zgłosić zarządy TVP i Polskiego Radia.
"Posiedzenie KRRiT, na którym wybrano rady nadzorcze, było formalne, legalne, wszyscy byli na miejscu, nie tylko ja, ale wszyscy dyrektorzy, pracownicy biura KRRiT" - powiedział PAP Kołodziejski.
"To pan Haydukiewicz po cichu wymknął się z Krajowej Rady, po to, żeby później to wykorzystywać. Najpierw uciekł, a później, po fakcie wniósł, by o wznowieniu obrad powiadomić go na piśmie. Jak jednak powiadomić na piśmie kogoś, kto jest poza biurem. Pan Haydukiewicz jest jedynym członkiem KRRiT, mieszkającym poza Warszawą, który w stolicy nie wynajmuje mieszkania, bywa tylko na posiedzeniach. Jego zarzuty świadczą, że powinien się wybrać na wakacje, bo temperatura mu nie służy" - dodał Kołodziejski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu