Janusz Kochanowski pisze do prezesa Ruchu Włodzimierza Białego, że otrzymuje "liczne skargi dotyczące zasad dystrybucji prasy erotycznej i pornograficznej przez spółkę" i że skarżący zwracają uwagę na sposób kolportażu tego gatunku prasy. Ich zdaniem może on naruszać kodeks karny, w myśl którego za publiczne prezentowanie treści pornograficznych osobom, które sobie tego nie życzą, grozi grzywna lub kara do roku więzienia, a gdy te treści prezentuje się małoletnim - do dwóch lat więzienia.
"Nie ulega wątpliwości, że całkowity zakaz dystrybucji prasy erotycznej i pornograficznej w miejscach legalnej sprzedaży wydawnictw prasowych pozostawałby w sprzeczności z przepisami Konstytucji RP oraz przyjętą w Kodeksie karnym koncepcją wolnościową - zakładającą niekaralność dobrowolnego kontaktu ludzi dorosłych z treściami pornograficznymi" - podkreśla zarazem RPO i dodaje, że "nie każde treści erotyczne należy utożsamiać z pornografią".
"Z głębokim niepokojem przyjąłem informację o formach i sposobie dystrybucji prasy erotycznej i pornograficznej w salonach i kioskach zarządzanej przez Pana Spółki" - pisze Kochanowski do prezesa Ruchu.
Temat sprzedaży i prezentacji pism pornograficznych przez dystrybutorów prasy powraca co pewien czas w dyskusji publicznej
Powołując się na relacje skarżących podaje, że magazyny pornograficzne są prezentowane w sposób łatwo dostępny dla osób małoletnich, często na półkach w bezpośrednim sąsiedztwie prasy dla dzieci i młodzieży, przy kasach lub w innych miejscach - narzucając kontakt z ich treściami osobom, które sobie tego nie życzą, w tym dzieciom.
"Szczególnie istotne wydaje się dołożenie starań, aby prasa pornograficzna była opatrzona należytą i dostrzegalną dla potencjalnego odbiorcy informacją a także, aby sposób wystawiania magazynów pornograficznych uniemożliwiał kontakt z ich treścią osobom, które sobie tego nie życzą (np. poprzez ekspozycję w miejscach wyodrębnionych)" - apeluje RPO.
Temat sprzedaży i prezentacji pism pornograficznych przez dystrybutorów prasy powraca co pewien czas w dyskusji publicznej. Każdorazowo Ruch podkreśla, że jako główny i publiczny dystrybutor prasy (jest notowaną na giełdzie spółką z większościowym udziałem Skarbu Państwa) ma prawny obowiązek sprzedawać wszystkie ukazujące się w kraju tytuły prasowe.