W Alei Narodowej (Narodni Trzida), gdzie funkcjonariusze czechosłowackiego ZOMO 17 listopada 1989 roku pobili pokojowo demonstrujących studentów w rocznice początku „aksamitnej rewolucji” tradycyjnie składane są kwiaty oraz płoną świece i znicze. W związku z epidemią koronawirusa organizatorzy uroczystości ze stowarzyszenia „Dziękujemy, że możemy” zaapelowali o przestrzeganie obowiązujących przepisów sanitarnych, przede wszystkim odległości między ludźmi i zakazu zgromadzeń. Przez cały wtorek nie brakowało osób składających kwiaty i zapalających znicze, ale tłumów nie było.

Do wieczora świece i znicze zajęły cały chodnik i część ulicy przy tablicy pamiątkowej. Część z nich zapalali wolontariusze, którzy odbierali internetowe lub esemesowe prośby o zapalenie świateł w imieniu osób, które nie zdecydowały się na odwiedziny w centrum Pragi. Mogli natomiast oglądać zapalanie „swojej świeczki” w Internecie.

Politycy, z którymi po złożeniu wiązanek rozmawiali dziennikarze, zwracali uwagę na znaczenie wolności i demokracji. Premier Andrej Babisz powiedział, że kto nie pamięta jak wyglądały czasy komunizmu, nie potrafi sobie nawet tego wyobrazić. Wolność trzeba szanować - powiedział i przypomniał sytuację panującą na Białorusi. Przedstawiciele partii opozycyjnych m.in podkreślali, że Czechy zasługują na lepszy rząd i lepsze kulturę polityczną.

Reklama

Kwiaty w Alei Narodowej złożył również były prezydent Czech Vaclav Klaus, który maseczkę miał opuszczoną na brodę. Na twitterze policji pojawiła się informacja, że kwestię niezgodnego z prawem zachowania przekazano do postępowania administracyjnego. „Rocznicy upadku komunizmu w dzisiejszej ponurej atmosferze w zasadzie nie powinno się świętować, jeżeli to z nostalgią” - powiedział były prezydent.

Do Internetu przeniesiono dyskusję o wydarzeniach z listopada i grudnia 1989 roku, gdy zaczynała się transformacja ustrojowa. Kulminacją uroczystości było odśpiewanie o 17 godzinie i 11 minucie pieśni „Modlitwa dla Marty”, którą w listopadzie i grudniu 1989 r. śpiewała Marta Kubiszova, artystka, której komunistyczna władza nie pozwalała występować przez 20 lat. We wtorek z balkonu Teatru Narodowego zaśpiewała ją Aneta Langerova. „Modlitwę dla Marty” transmitowały media, można ją było usłyszeć w Internecie, ale tylko tam, ponieważ aby ludzie nie gromadzili się przed teatrem, nie ustawiono tam głośników.

17 listopada 1989 roku w centrum Pragi siły porządkowe brutalnie uderzyły w uczestników marszu zorganizowanego w celu upamiętnienia 50. rocznicy zamknięcia czeskich szkół wyższych przez niemieckie władze okupacyjne. Po pacyfikacji studenci oraz wspierający ich aktorzy teatralni ogłosili strajk protestacyjny, który stał się początkiem zmiany systemu. Seria ulicznych protestów (w największym uczestniczyło 800 tys. osób) doprowadziła do zmian we władzach Komunistycznej Partii Czechosłowacji, w tym m.in. rezygnacji z zapisu w konstytucji o rządach jednej partii. 29 grudnia prezydentem został Vaclav Havel, pisarz, działacz antykomunistyczny i ostatni prezydent Czechosłowacji.

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)