Republikanie z Senatu chcą zbadać ukraińskie związki Joego Bidena.
Reklama
Związane z Kremlem agencje prasowe i media niezwykle życzliwie opisują Berniego Sandersa. Według badań think tanku Foreign Policy Research Institute lewicujący senator z Vermont był najbardziej pozytywnie przedstawianym ze wszystkich demokratycznych kandydatów przez Sputnika i kanał RT.
Według eksperta FPRI Clinta Wattsa narracja wokół Sandersa w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przypomina tę używaną przez rosyjskie media w 2016 r., kiedy senator walczył o partyjną nominację z Hillary Clinton. Z kolei kandydatem najbardziej krytykowanym przez Sputnika jest Joe Biden. Jednocześnie kremlowskie agencje dużo częściej wspominają Donalda Trumpa niż któregokolwiek z demokratycznych pretendentów do prezydentury. Amerykański wywiad kilkukrotnie ostrzegał, że Władimir Putin będzie się mieszać w tegoroczną kampanię wyborczą w USA.

Reklama
Sam Sanders oświadczył, że nie chce żadnej pomocy od Moskwy, i zwrócił się do Putina, żeby trzymał się z daleka od procedur amerykańskiej demokracji. Ale zrobił to mało przekonująco, tym bardziej że – jak napisał dziennik „Washington Post” – jego sztab wiedział o raporcie służb na temat ingerencji Kremla w kampanię na miesiąc przed tym, gdy je upubliczniono. Co więcej, na jednym z wieców przed superwtorkiem kandydat odmówił odpowiedzi na pytania waszyngtońskiej gazety w tej sprawie.
Tymczasem niedługo po tym, jak Biden stał się faworytem walki o demokratyczną nominację, republikanie z Senatu ogłosili, że planują rozpocząć dochodzenie w sprawie byłego wiceprezydenta i jego syna Huntera. Młody Biden był zatrudniony przez ukraińskie przedsiębiorstwo naftowo-gazowe Burisma Holding, a jego ojciec miał chronić jego interesy w Kijowie. Przewodniczący senackiej Komisji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Ron Johnson pod koniec zeszłego tygodnia powiedział dziennikarzom, że najpóźniej w ciągu dwóch miesięcy wyda tymczasowy raport na ten temat.
– Trzeba zadać pytania, na które Joe Biden dotąd nie odpowiedział – stwierdził republikański senator. – Gdybym był demokratycznym wyborcą, chciałbym znać te odpowiedzi, zanim oddałbym swój głos – dodawał. Tymczasem Donald Trump powiedział na antenie telewizji Fox, że śledztwo w sprawie Bidena i Ukrainy „będzie główną kwestią w kampanii i że będzie o tym cały czas przypominał”. Demokraci z Izby Reprezentantów oskarżają republikanów, którzy badają sprawę Burismy, o wspieranie ewentualnej rosyjskiej kampanii dezinformacyjnej.
W październiku 2019 r. „New York Times” napisał, że kalifornijska firma Area 1 Security zajmująca się bezpieczeństwem w sieci znalazła dowody na to, że rosyjscy hakerzy włamali się w 2016 r. na serwery Burismy. Kreml miał być zainteresowany materiałami, które mogłyby obciążać zatrudnionego tam Huntera Bidena, syna byłego wiceprezydenta. Nie ma dowodów, że w sprawę mógł być zaangażowany Donald Trump albo ktokolwiek z jego zaplecza. Nowojorska gazeta nie podała żadnych szczegółów na temat tego, jakiego rodzaju wiedzę zdobyli hakerzy.
Area 1 Security podkreśliła w raporcie ze swojego śledztwa, że włamanie jest jednak znaczące, ponieważ Burisma Holdings jest uwikłana w amerykańską politykę zagraniczną i wewnętrzną, oraz że w wyborach w USA w 2020 r. może się powtórzyć próba manipulacji ze strony Rosji, która miała miejsce w kampanii cztery lata temu. Ekipa Bidena, która zajmuje się jego kampanią wyborczą, jest spokojna o swojego kandydata. DGP już jesienią zeszłego roku pisał, że ludzie z jego sztabu uważają, iż sprawa ucichnie, bo ich zdaniem nie ma żadnych materiałów obciążających Bidena seniora.