Proces przed Senatem nie skończy się usunięciem z urzędu, ale to nie zamyka innych dochodzeń w sprawie jego domniemanych nadużyć.
Impeachment Donalda Trumpa w zasadzie dobiegł końca. Republikanie zablokowali powoływanie nowych świadków, wobec czego pozostaje już tylko jutrzejsze głosowanie nad werdyktem. Nikt nie ma wątpliwości, że prezydent zostanie uniewinniony, bo za taką opcją opowiada się 53 senatorów z jego partii. To nie zamyka jednak innych procedur, których celem będzie dowiedzenie, że głowa państwa złamała prawo. W Izbie Reprezentantów mogą się rozpocząć kolejne dochodzenia.
Szef komisji ds. służb specjalnych kongresmen Adam Schiff wyjawił dziennikarzom, że planuje zbadać, czy Trump nie nadużył władzy, próbując ukarać niezależne media, szczególnie dziennik „Washington Post” i telewizję CNN, za publikowanie niesprzyjających mu materiałów. Interesuje go głównie spotkanie prezydenta z poczmistrzem generalnym USA, podczas którego Trump miał zażądać podniesienia opłat za przesyłki giganta internetowej sprzedaży Amazona. Jego założyciel Jeff Bezos jest też właścicielem waszyngtońskiej gazety. Schiff chce również ustalić, czy szef państwa nie próbował zaszkodzić w fuzji firmy telekomunikacyjnej AT&T i imperium mediowego Time Warner, do którego należy CNN.
Reklama
Ręce zaciera także Maxine Waters, 81-letnia Afroamerykanka z Kalifornii, którą Trump zwykł nazywać „indywiduum z niskim ilorazem inteligencji”. Jest ona szefową komisji finansów publicznych. W jej gestii jest badanie działalności banków inwestycyjnych, także tych zagranicznych, prowadzących działalność na terenie USA. Bardzo interesuje ją, jakie inwestycje przedsiębiorstwa Donalda Trumpa w Rosji finansował Deutsche Bank.
Waters i szef komisji sprawiedliwości Jerry Nadler mogą też chcieć sprawdzić, czy z konta kampanii wyborczej kandydata Trumpa wypłacono pieniądze, by zapłacić za milczenie Stormie Daniels, podupadłej aktorce porno, z którą prezydent miał romans. Jeżeli to prawda, złamano przepisy o finansowaniu kampanii. Tymczasem komisja zajmująca się pisaniem prawa podatkowego i nadzorująca ściąganie obciążeń fiskalnych ma prawo do weryfikowania zeznań podatkowych każdego obywatela. Jej nowy szef Richard Neal już sygnalizuje, że prześwietli deklaracje prezydenta.

Reklama
Mogą one zostać podane do publicznej wiadomości, jeśli zgodzi się na to większość członków komisji. Dziennikarze śledczy ustalili, że jeszcze przed zaprzysiężeniem 45. prezydenta Trump Tower miał gorącą linię z uzależnionym od Kremla Alfa Bankiem. Jeżeli nowojorski biznesmen spłacał raty za pożyczkę w tej instytucji finansowej, powinien to uwzględnić w zeznaniu, bo branie kredytu upoważnia do wielu ulg podatkowych. I to najbardziej interesuje kongresmena Neala. To może być kolejny trop w sprawie Russiagate.
Wspomniana już komisja ds. służb może się z kolei zainteresować, czy Biały Dom niezgodnie z prawem zliberalizował procedury dostępu do ściśle tajnych akt. Chodzi o to, że zięć prezydenta Jared Kushner mógł mieć dostęp do raportów CIA, FBI i NSA, chociaż nie posiada certyfikatu bezpieczeństwa, i wykorzystywać zdobyte w ten sposób informacje w prowadzonych przez siebie interesach, głównie w Izraelu. Demokraci zachodzą też w głowę, w jakich okolicznościach niedawno pozbawiono owego certyfikatu Johna Brennana, szefa Centralnej Agencji Wywiadowczej w czasach Obamy.
Tymczasem komisja ds. nadzoru nad władzą wykonawczą interesuje się przyczynami kryzysu humanitarnego, do jakiego doszło, kiedy administracja Trumpa zaczęła dzielić rodziny imigrantów, odseparowywać kilkuletnie dzieci od rodziców i internować je w ośrodkach azylowych. Amnesty International podała, że doszło do tego co najmniej 600 razy. Inne organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka informują, że w kilkudziesięciu przypadkach zamykano maluchy w klatkach. Jeśli to prawda, złamano nie tylko przepisy wynikające z kilku poprawek do konstytucji zakazujących więzienia bez zgody sądu, lecz także Habeas Corpus, jedno z głównych praw człowieka wypracowanych przez angielskie oświecenie.