Reklama

Wynik głosowania, w którym 23 europosłów komisji podniosło rękę za poparciem umowy, trzech było przeciw, przy braku głosów wstrzymujących się, został przyjęty przez deputowanych ciszą, a nie, jak to zwykle bywa przy takich okazjach, oklaskami. W poprzedzających głosowanie przemówieniach wielu eurodeputowanych wyrażało rozczarowanie tym, że Wielka Brytania opuszcza UE.

"To bardzo smutna chwila, ale nie chodzi o to, że głosujemy nad tym czy mamy brexit, czy go nie mamy. To nie jest wybór, przed jakim stoimy. Stoimy przed wyborem, czy będziemy mieć brexit uporządkowany czy nieuporządkowany" - mówił koordynator PE ds. brexitu Guy Verhofstadt. Wyraził nadzieję, że nadejdzie dzień, gdy brytyjscy posłowie powrócą do europarlamentu.

W środę brytyjski parlament ostatecznie przyjął projekt ustawy o porozumieniu w sprawie wystąpienia z UE. Izba Lordów zdecydowała, że nie będzie dalej forsować swoich poprawek, w związku z czym zgoda królowej - wyrażona w czwartek - kończy procedurę po stronie brytyjskiej.

Mimo że uzyskanie zgody ze strony Parlamentu Europejskiego nie będzie problematyczne, eurodeputowani zwracają na problemy, z jakimi mierzą się lub będą się mierzyć po brexicie obywatele unijni mieszkający na Wyspach Brytyjskich.

W połowie stycznia PE przyjął rezolucję, w której wyraził szczególne zaniepokojenie w związku z podejściem władz Wielkiej Brytanii do wniosków tych osób, które chcą pozostać na Wyspach. Wskazanym problemem jest m.in. brak fizycznych dowodów na pozytywne rozpatrzenie wniosku i potwierdzenie prawa do pobytu w Zjednoczonym Królestwie po upływie okresu przejściowego.

Verhofstadt zwracał też uwagę na wypowiedzi niektórych członków rządu w Londynie w sprawie deportacji osób, które nie złożą wniosku o status osoby osiedlonej. Jak podkreślał, przy ponad 2 mln osób uprawnionych na pewno znajdą się tacy, którzy z różnych względów zapomną o tym obowiązku lub go zaniechają, ale - jak zaznaczył - nie powinni być automatycznie deportowani. Belgijski europoseł powiedział, że dostał obietnicę podczas ostatnich rozmów z brytyjskimi władzami w minionym tygodniu, że takie procedury nie będą stosowane.

Samo wystąpienie Wielkiej Brytanii z UE nie zakończy jeszcze procesu brexitu, bo rozpocznie się wtedy 11-miesięczny okres przejściowy, podczas którego Wielka Brytania w praktyce stanie się niegłosującym członkiem UE. Formalnie nie będzie już w Unii, ale nadal będzie członkiem jednolitego unijnego rynku (co oznacza też swobodę przepływu osób), nadal będzie częścią unii celnej, będzie płaciła składki do unijnego budżetu i pozostanie związana unijnymi prawami. W ciągu tych 11 miesięcy powinny się rozpocząć i zakończyć negocjacje w sprawie przyszłych relacji handlowych między Wielką Brytanią a UE.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)