Jeśli wszystkie plany zostaną zrealizowane, w tym roku powstaną centra handlowe oferujące 196 tys. mkw.powierzchni najmu, o 40 proc. mniej niż rok temu – wynika z raportu międzynarodowej firmy doradczej JLL. Z kolei Colliers ocenia, że do użytku zostanie oddanych 300 tys. mkw. tego rodzaju powierzchni, co dałoby spadek o 17 proc.
Reklama
Centra handlowe w Polsce / DGP
Szacunki co do skali inwestycji na ten rok się różnią, bo każda firma sporządza je według innego klucza. Jedne liczą tylko duże galerie, inne uwzględniają w wyliczeniach także małe obiekty osiedlowe budowane przez lokalnych inwestorów. Wszystkie jednak prognozują, że ten rok będzie jednym z najsłabszych w historii. – W końcówce lat 90. rocznie oddawano w kraju 700–900 tys. mkw. powierzchni handlowej. Po globalnym kryzysie było to 500–600 tys. mkw., a w ostatnich latach po ok. 400 tys. mkw. – mówi Katarzyna Michnikowska z Colliers.
Taki stan rzeczy to wypadkowa trzech czynników. Z pierwszym rynek boryka się już od kilku lat. Chodzi o nasycenie powierzchnią handlową. Są miasta, gdzie trudno wsadzić szpilkę. Przykładem jest Poznań, gdzie na 1 tys. mieszkańców przypada 1257 mkw. galerii, Gdańsk z 1177 mkw. czy Lublin z 1152 mkw.
W Poznaniu na 1 tys. mieszkańców przypada aż 1257 mkw. galerii
Ciągle są jednak białe plamy do zagospodarowania, jak Częstochowa, Radom, Toruń czy nawet Warszawa, gdzie to nasycenie jest o połowę niższe. W ostatnim roku doszedł drugi czynnik, którego skala rażenia okazała się większa niż oczekiwano. Mowa o zakazie handlu w niedziele. Nie tylko ograniczył on frekwencję w galeriach, ale też przyspieszył przenoszenie zakupów do sieci. Jak wynika z badań Retail Institute, od stycznia do połowy października 2018 r. liczba odwiedzających galerie była o ponad 3 proc. niższa niż przed rokiem.
– W grudniu była tylko jedna wolna niedziela. To miało znaczenie dla frekwencji i obrotów. Dlatego wynik za cały rok powinien być nieco lepszy – dodaje jednak Anna Szmeja, ekspert Retail Institute, podkreślając, że mimo wszystko ubiegły rok był jednym z najgorszych w historii rynku. W latach poprzednich obroty i liczba klientów rosły sukcesywnie przynajmniej o kilka procent rocznie.
Jak nie ma klientów, sieci handlowe nie chcą otwierać nowych sklepów w galeriach. Dlatego inwestorzy coraz częściej modyfikują swoje projekty, nadając im nowe funkcje. A zamiast na budowę nowych, stawiają na rozbudowę i modernizację istniejących. Przykładem jest obiekt przy Towarowej w Warszawie, który oprócz sklepów zaoferuje biura i powierzchnie usługowe. Z kolei w Zabrzu Ikea wstrzymała rozbudowę swojego centrum. Projekt jest modyfikowany.
– W 2019 r. zarządcy centrów muszą się zmierzyć z zaostrzeniem zakazu handlu, który już w minionym roku niekorzystnie wpłynął na kondycję rynku. Kolejnym wyzwaniem na przyszły rok są rosnące ceny na rynku budowlanym i coraz wyższe nasycenie powierzchnią handlową – mówi Aleksander Walczak, prezes spółki Dekada, która zajmuje się budową centrów handlowych.