Prezydent elekt Warszawy Rafał Trzaskowski powiedział w środę, że popiera decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz o wydaniu zakazu organizacji Marszu Niepodległości 11 listopada. Jak podkreślił, nie ma zgody na faszyzm w Warszawie.
Reklama

"Najważniejsze jest bezpieczeństwo mieszkańców Warszawy. Jesteśmy w tej chwili w procedurze prawnej, ja czekam na jasną deklaracje ministra (spraw wewnętrznych i administracji Joachima) Brudzińskiego, czy rząd PiS będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwo warszawiakom, czy nie" - powiedział PAP w Helsinkach Trzaskowski. Prezydent elekt bierze udział w stolicy Finlandii w kongresie Europejskiej Partii Ludowej, której jest wiceprzewodniczącym.

Trzaskowski zaznaczył, że deklaracja szefa MSWiA mogłaby mieć znaczenie dla sądu, który będzie wypowiadał się w tej sprawie. Stowarzyszenie Marsz Niepodległości już zapowiedziało, że odwoła się od decyzji Gronkiewicz-Waltz w sprawie zakazu organizacji marszu.

"Czekamy na jasną deklarację, ja słyszałem z ust pana premiera (Mateusza) Morawieckiego, jak sam mówił, że ma wątpliwości co do tego, czy organizatorzy będą w stanie zapewnić bezpieczeństwo warszawiakom" - tłumaczył Trzaskowski. Jak mówił, PiS najpierw zapraszał rodziny z dziećmi na marsz 11 listopada do stolicy, a potem wycofał się z tego i wszyscy politycy tego ugrupowania postanowili udać się do Krakowa.

Prezydent elekt Warszawy podkreślił, że w związku z tym ważna jest deklaracja rządu w sprawie zapewnienia bezpieczeństwa podczas marszu. Argumentował, że decyzja prezydent stolicy wynika z obawy o ekscesy na ulicach 11 listopada.

"Nawet rząd PiS mówi, że ma wątpliwości" - zauważył Trzaskowski. "Od wielu, wielu miesięcy, występując również z wnioskiem o delegalizację ONR, mówiłem, że w Warszawie nie ma miejsca na faszyzm. Tu nie ma miejsca na światłocienie. Albo coś jest białe, albo czarne. Rząd PiS do tej pory uzasadniał i usprawiedliwiał tego typu zachowania. Ja uważam, że na to nie ma miejsca, ale przede wszystkim czekam na taką odpowiedzialną postawę rządu i ministra Brudzińskiego" - powiedział Trzaskowski.

Na uwagę, że do tej pory Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zakazywała marszów organizowanych przez środowiska narodowców, Trzaskowski odpowiedział, że prawie zawsze, gdy pojawiały się rasistowskie czy faszystowskie hasła 11 listopada, były wnioski o rozwiązanie demonstracji.

Prezydent Warszawy, uzasadniając swoją decyzję, wskazała m.in. na to, że rezolucja Parlamentu Europejskiego z października br. w sprawie wzrostu liczby neofaszystowskich aktów przemocy wzywa państwa członkowskie do podjęcia kroków przeciwko mowie nienawiści i przemocy.