"Nie udowodnił mi pan absolutnie, cytując jakieś dane, że przestępczość karno-skarbowa w owym czasie była tego rodzaju epidemią, żeby musiał się zajmować tym minister albo Sejm" - oświadczył Czuma w reakcji na pytanie Horały. Szef komisji dopytywał, czy świadek na zatem inne zdanie niż MF, KE i PwC, które w raportach wskazały takie kwoty. "Musiałbym zobaczyć te raporty" - odparł Czuma.

Były minister mówił też, że nie pamięta, aby za jego urzędowania w ministerstwie sprawiedliwości trafiło jakieś pismo z ministerstwa finansów, postulujące zmiany prawa w zakresie przestępstw podatkowych.

Reklama

Pytany przez poseł Genowefę Tokarską (PSL-UED), czy w wytycznych dla prokuratorów znalazły się wskazania łagodzenia traktowania przedsiębiorców w związku z uchybieniami podatkowymi, Czuma odparł, że niczego takiego nie pamięta. Jak mówił, 2009 r. był to czas wielkiego światowego kryzysu, ale Polska uniknęła wielu szkód. "Uważam, że polscy przedsiębiorcy radzili sobie dobrze i nigdy nie domagali się litości czy łagodniejszego traktowania.(...) Nigdy nie słyszałem tego ze świata biznesu" - dodał.