Mattis spotkał się z Weiem w kuluarach szczytu regionalnego w Singapurze. Żaden z ministrów nie wypowiedział się publicznie, a po rozmowach za zamkniętymi drzwiami nie wydano wspólnego oświadczenia.

Relacje USA-Chiny są ostatnio szczególnie napięte, m.in. w związku z toczoną przez te kraje wojną celną, kwestią Tajwanu i ekspansją wojskową ChRL na spornym Morzu Południowochińskim.

Na spotkaniu Mattis i Wei pozostali przy swoich odmiennych stanowiskach na sporne tematy, ale zgodzili się, że dwustronne relacje powinny być trwałe – przekazał urzędnik ministerstwa obrony USA Randall Schriver, który zajmuje się polityką Pentagonu wobec Azji.

Reklama

„Obaj przyznali, że samo to spotkanie było znaczące oraz że komunikacja wysokiego szczebla może być pomocna (…), więc myślę, że w tym zakresie było ono produktywne” - powiedział Schriver. Ocenił, że wzmocnienie dwustronnych relacji jest konieczne, aby spory nie przekształciły się w „coś, co byłoby katastrofalne”.

Mattis miał się wcześniej w tym miesiącu spotkać z Weiem w Pekinie, ale ich rozmowy odwołano po incydencie z udziałem amerykańskiego i chińskiego niszczyciela, które pod koniec września niemal zderzyły się na spornym Morzu Południowochińskim. Aktualne pozostaje zaproszenie Weia do Waszyngtonu, ale data tej wizyty nie została ustalona – przekazał Schriver.

Roszczenia terytorialne Pekinu na Morzu Południowochińskim są jednym z punktów zapalnych w napiętych stosunkach na linii Waszyngton-Pekin. Amerykańskie siły powietrzne na Pacyfiku poinformowały w czwartek, że dwa bombowce B-52H stacjonujące w bazie na wyspie Guam „wzięły udział w rutynowej misji treningowej w pobliżu Morza Południowochińskiego”.

W cytowanym przez CNN komunikacie dodano, że misja ta była „zgodna z międzynarodowym prawem oraz wieloletnim zobowiązaniem USA do (ochrony) wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku” i stanowiła „element operacji ciągłej obecności bombowców” w regionie, prowadzonych od marca 2004 roku.

„Jesteśmy bardzo zaniepokojeni prowadzoną wciąż (przez Chiny) militaryzacją wysp na Morzu Południowochińskim” - powiedział dziennikarzom Mattis w drodze do Singapuru. Zaznaczył, że amerykańskie wojska będą nadal poruszać się wszędzie, gdzie zezwala na to międzynarodowe prawo, i wezwał władze ChRL do poszanowania suwerenności innych państw.

Komunistyczne Chiny uważają prawie całe Morze Południowochińskie za swoje własne terytorium i budują na nim sztuczne wyspy, na których umieszczają instalacje wojskowe. Do części tego akwenu zgłaszają pretensje również Brunei, Malezja, Filipiny, Wietnam i Tajwan, który sam uważa się za niezależny od ChRL.

USA zarzucają chińskim władzom militaryzację morza i podnoszą obawy o swobodę żeglugi na wodach, przez które przebiegają trasy transportowe o kluczowym znaczeniu dla międzynarodowego handlu. Pekin utrzymuje, że instalacje wojskowe są konieczne do ochrony bezpieczeństwa i suwerenności Chin.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)