Ksiądz miał tylko formularze aktów zgonu, a nie metryk urodzenia. Jak powiedzieć takiemu chłopu z Hamburga: „No wie pan, nie było formularzy aktu urodzenia, to wypisano mi go na wzorze aktu zgonu”. Szwagier Urbanowicza znalazł rozwiązanie – przekreślił słowo „zgonu” siedmioma kreskami pod linijkę i napisał odręcznie „urodzenia” – mówi DGP Ocalony Bronisław Erlich.
Jest jesień 1939 r. na Nalewkach. Po upadku Warszawy, 18 października, pana brat jako pierwszy z rodziny wyjeżdża ze stolicy. Najpierw do Równego, a następnie do Artiomowska na Donbasie. Pan również rusza na Wschód.
Brat dotarł do ZSRR. Tam najpierw pracował w kopalni, a następnie został powołany do armii sowieckiej. Ja z siostrą wymaszerowałem z Nalewek drugiego grudnia 1939 r. Rano piechotą na Dworzec Wschodni na Pradze. Towarzyszył nam sąsiad. Pan Engel, który miał znajomego na granicy z ZSRR. Moja mama i mój ojciec ubłagali go, by wziął nas ze sobą. Ledwo usiedliśmy w wagonie, wszedł jakiś Niemiec i zaczął krzyczeć: „Alle Juden raus!”. Rozumiecie po chińsku?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.