Zagładę przeżyłem na aryjskim akcie zgonu [WYWIAD]

Plac Muranowski w Warszawie. Widok z placu w kierunku północno-wschodnim, po lewej wylot ulicy Sierakowskiej, po prawej − Muranowskiej. Źródło: Warszawskie getto 1943−1988. W 45 rocznicę powstania, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1988
Plac Muranowski w Warszawie. Widok z placu w kierunku północno-wschodnim, po lewej wylot ulicy Sierakowskiej, po prawej − Muranowskiej. Źródło: Warszawskie getto 1943−1988. W 45 rocznicę powstania, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1988Domena Publiczna
4 września 2018

Ksiądz miał tylko formularze aktów zgonu, a nie metryk urodzenia. Jak powiedzieć takiemu chłopu z Hamburga: „No wie pan, nie było formularzy aktu urodzenia, to wypisano mi go na wzorze aktu zgonu”. Szwagier Urbanowicza znalazł rozwiązanie – przekreślił słowo „zgonu” siedmioma kreskami pod linijkę i napisał odręcznie „urodzenia” – mówi DGP Ocalony Bronisław Erlich.

Jest jesień 1939 r. na Nalewkach. Po upadku Warszawy, 18 października, pana brat jako pierwszy z rodziny wyjeżdża ze stolicy. Najpierw do Równego, a następnie do Artiomowska na Donbasie. Pan również rusza na Wschód.

Brat dotarł do ZSRR. Tam najpierw pracował w kopalni, a następnie został powołany do armii sowieckiej. Ja z siostrą wymaszerowałem z Nalewek drugiego grudnia 1939 r. Rano piechotą na Dworzec Wschodni na Pradze. Towarzyszył nam sąsiad. Pan Engel, który miał znajomego na granicy z ZSRR. Moja mama i mój ojciec ubłagali go, by wziął nas ze sobą. Ledwo usiedliśmy w wagonie, wszedł jakiś Niemiec i zaczął krzyczeć: „Alle Juden raus!”. Rozumiecie po chińsku?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.