Od kilku dni był jakiś inny. Przygnębiony i przestraszony. Jakby chciał się wycofać z tego, co robi. Bał się. Powtarzał, że ma przeje.... – tak ostatni kontakt z radnym Pawłem Chruszczem wspominają jego znajomi. W śmierci głogowskiego radnego jest więcej znaków zapytania niż odpowiedzi
Żona Pawła Chruszcza zgłosiła jego zaginięcie w środę około godz. 19. Poszukiwania rozpoczęto natychmiast, bo i zniknięcie było nietypowe. Jak opowiada jeden z przyjaciół rodziny, Paweł nie przyjechał po syna do przedszkola i nie odbierał telefonu. Znaleziono go w czwartek około godz. 13. Wisiał na słupie energetycznym w szczerym polu. Obok stał jego samochód.
Pierwszy zobaczył go przyjaciel, kibic Chrobrego Głogów, który wraz z 30 innymi fanami klubu szukał Pawła równolegle ze strażakami. – W czwartek rano zadzwonili koledzy, żeby się zebrać i pomóc w poszukiwaniach. Chwilę przed południem byliśmy już w Jerzmanowej (10 km od Głogowa), bo policja początkowo tam zlokalizowała sygnał z telefonu – opowiada jeden z naszych rozmówców. Po chwili przyszedł sygnał, żeby pojechać 20 km dalej, do Droglowic. Tam policjant pokazał im kierunek, skąd dochodził sygnał. Ruszyli jeden obok drugiego, przeczesując pole.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.