Reklama

"W lutym liczba żołnierzy wspomagających siły policyjne w patrolowaniu ulic zmniejszy się do 750 i będzie sukcesywnie redukowana" - poinformował belgijski minister obrony Steven Vandeput.

W połowie stycznia rządowa grupa koordynacyjna ds. analizy zagrożeń OCAM obniżyła stopień zagrożenia atakami terrorystycznymi w większości miast z trzeciego na drugi w czterostopniowej skali. Oznacza to, że prawdopodobieństwo tego rodzaju ataków jest "nieduże". W przypadku stopnia trzeciego ataki uważa się za "możliwe i prawdopodobne".

Stan podwyższonego zagrożenia terrorystycznego na różnych stopniach utrzymuje się w Belgii od czasu ataków w Brukseli w marcu 2016 roku. Islamscy ekstremiści przeprowadzili wówczas serię trzech skoordynowanych zamachów bombowych. Dwa z nich miały miejsce na lotnisku Zaventem w Brukseli, a jeden na stacji metra Molenbeek. W atakach zginęły 32 osoby, w tym jedna z Polski, oraz trzech zamachowców samobójców; ponad 300 osób zostało rannych.

W konsekwencji patrole wojskowe, głównie komandosów, stały się codziennym widokiem na ulicach Brukseli i innych belgijskich miast. W pobliżu budynków administracji publicznej oraz ważnych centrów komunikacyjnych często stoją też opancerzone pojazdy wojskowe.

Do kolejnej, nieudanej próby zamachu doszło w czerwcu 2017 r. na brukselskim Dworcu Centralnym. Zamachowcowi nie udało się wówczas skutecznie zdetonować ładunku wybuchowego, zginął zastrzelony przez jednego z żołnierzy patrolujących dworzec.

Obywatele belgijscy pochodzenia arabskiego, głównie marokańskiego, stanowią największą liczbę obywateli spośród krajów Europy Zachodniej, którzy wyjechali walczyć po stronie dżihadystów w Syrii i Iraku. Belgijscy dżihadyści brali też udział w organizowaniu zamachów w Paryżu w listopadzie 2015 r. i w Hiszpanii w sierpniu 2017 r.

W przyszły poniedziałek w Brukseli rozpocznie się proces Salaha Abdeslama, jednego z uczestników zamachów w Paryżu, oskarżonego przez wymiar sprawiedliwości belgijskiej o udział w strzelaninie w marcu 2016 r. podczas policyjnej akcji poszukiwawczej.

Z Brukseli Grzegorz Paluch (PAP)