Kwestia rekonstrukcji rządu z medialnej opery mydlanej zmienia się w drugi po prezydenckich wetach krytyczny punkt w tej kadencji. W PiS trwa nieuzewnętrzniony spór między politycznym mieć czy być. Czyli między tymi, którzy obawiają się utraty własnej pozycji, a tymi, dla których pewne jest, że jeśli nie będzie dużych zmian – za chwilę trend w dobrych notowaniach zostanie odwrócony.
Spór jest o to, jak ma wyglądać polityka co najmniej przez najbliższy rok. Z jednej strony jest diagnoza prezesa, że bez zmian – łącznie z wymianą premiera – rząd będzie miał kłopoty. Z drugiej obawy, że to zmiana je przyniesie. Dla sceptyków istotne jest zdanie wiernego elektoratu, który kibicuje Beacie, a nie Mateuszowi, czego świadectwem była akcja #MuremZaBeata czy owacja zgotowana premier podczas obrad Zgromadzenia Narodowego. Wydaje się, że pierwszy raz w PiS w tej kadencji widać tak silne wewnętrzne napięcie. Z jednej strony zaufanie do prezesa i wyznaczanych przez niego strategii. Z drugiej wahanie czy wręcz niechęć wobec zmian ocierająca się o pytanie: „Co stałoby się, gdyby premier nie podała się do dymisji?”. To przekłada się na pytanie, na ile działa magia Kaczyńskiego? Czy dalej większość w partii jest przekonana, że ich prezes dostrzega zagrożenia, których nie widzi szeregowy polityk PiS.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.