Reklama

"Planujemy dodanie czwartej dywizji wojsk operacyjnych, ale nie ma to być dywizja pancerna. Mamy dywizję pancerną – jest to 11. Lubuska Dywizja Kawalerii Pancernej z Żagania, ona będzie wzmocniona, natomiast nie będziemy tworzyli od podstaw całej dywizji pancernej" – podkreślił Szatkowski.

Przypomniał, że – kierując się wnioskami ze Strategicznego Przeglądu Obronnego – resort zamierza odtworzyć zdolności wsparcia w dywizjach – tj. ich logistykę, zaplecze inżynieryjne i rozpoznawcze.

Odnosząc się do artykułu "Macierewicza doktryna kamikadze" z weekendowej "Gazety Wyborczej" i do zalecanej w SPO modernizacji czołgów T-72 Szatkowski zaznaczył, że "sprzęt ten nigdy nie będzie pełnił roli naszego zasadniczego czołgu podstawowego". "Może być zaś, po odpowiedniej modernizacji oraz przy uwzględnieniu współczynnika koszt-efekt, rozwiązaniem przejściowym, przed pozyskaniem przez Polskę czołgów nowej generacji, znacznie lepszym i tańszym niż inne, proponowane obecnie na rynku rozwiązania" – dodał.

Wiceszef MON nawiązał także do wątku lotnictwa bojowego i zdolności do tankowania w powietrzu. Autor artykułu przywołał wypowiedź byłego inspektora Sił Powietrznych gen. bryg. rez. Tomasza Drewniaka, który wskazywał, że odpalenie przez samoloty wielozadaniowe znad wód neutralnych pocisków dalekiego zasięgu JASSM na hipotetyczne cele wymagałoby tankowania F-16 w powietrzu, do czego byłyby potrzebne samoloty wielozadaniowe samoloty transportowe służące także jako cysterny (MRTT), których zakup został odłożony.

"Przedwczesne nabycie tych samolotów, w sytuacji, w której nie były rozwiązane problemy, o których wspomniał gen. Drewniak, i gdy przyjęte rozwiązanie pozbawiało Polskę narodowej kontroli nad tymi zdolnościami, byłoby decyzją błędną" - powiedział Szatkowski. Zwrócił uwagę, że do koncepcji zakupu MRTT "istotne zastrzeżenia zgłaszał Sztab Generalny". "Dlatego – powiedział - plan zakupu powietrznych tankowców został przeniesiony na później, tak aby najpierw zaspokoić najbardziej elementarne potrzeby naszego systemu obronnego". Dodał, że MRTT jest uwzględniony w zobowiązaniach Polski w ramach NATO w perspektywie 15 lat i tak też sytuuje go SPO.

Wiceminister podkreślił też, że symulacja komputerowa, która wskazała na utratę w razie wojny praktycznie całego lotnictwa bojowego w ciągu kilku godzin, została przeprowadzona jeszcze za poprzedniej ekipy rządzącej. Wyraził też przekonanie, że nie należy otwarcie mówić o koncepcjach użycia pocisków manewrujących dalekiego zasięgu.

"Zaskakuje, że takie ćwiczenie zostało przeprowadzono dopiero w 2015 r., oznacza to bowiem, że nasi poprzednicy zdecydowanie za późno rozpoczęli proces realnej oceny środowiska militarnego wokół Polski. Symptomatyczne, że zdziwieni wynikami przywoływanej symulacji byli akurat ci, którzy z racji piastowanych przez siebie funkcji powinni mieć pełną świadomość odnośnie do charakteru i potencjału militarnych zagrożeń dla Polski w ostatnich latach" - stwierdził Szatkowski.(PAP)