Wywiad rzeka, jakiego Kazimierz Kaczor udzielił Pawłowi Piotrowiczowi, wciąga, ale i ujmuje bezpretensjonalnością.
Opowiadając o pierwszych doświadczeniach na deskach teatru, Kazimierz Kaczor wspomina, jak przed dyplomem grał Odysa na zmianę z kolegą z roku Andrzejem Wroną w spektaklu reżyserowanym przez Zygmunta Hübnera. Młodzi aktorzy mocno ze sobą rywalizowali. Kaczor był pewien, że na scenie dał z siebie wszystko, ale to jego kolega następnego wieczoru zebrał większy aplauz. Przyczyna była prosta, choć dla adepta aktorstwa bolesna: Wrona był po prostu przystojniejszy. „Wtedy zrozumiałem, że bohaterów, szczególnie romantycznych, grać nie mogę” – wyznaje Kazimierz Kaczor. Dziewczyny kochały się w Andrzeju Łapickim i Danielu Olbrychskim, on był za to Janem Serce i Leonem Kurasiem z „Polskich dróg”. Znała i lubiła go cała Polska, niejeden kolega po fachu mógł mu tego pozazdrościć.
Wywiad rzeka, jakiego aktor udzielił Pawłowi Piotrowiczowi, wciąga, ale i ujmuje bezpretensjonalnością. Kaczor opowiada szczerze, bez skłonności do gwiazdorzenia i bufonady, nie próbuje zabawić swojego słuchacza na siłę. I dobrze. Jego wspomnienia okazują się po trosze historią kariery z przypadku, po trosze opowieścią o przebrzmiałym dziś etosie aktora, wielkich postaciach sceny i filmu, w końcu – zbiorem anegdot z życia PRL-u i ówczesnego teatru. Czyta się za jednym posiedzeniem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.