Autopromocja

"Świat królowej Marysieńki" Kornelia Stepan - recenzja

"Świat królowej Marysieńki"
"Świat królowej Marysieńki"Media
20 grudnia 2013

W książce Kornelii Stepan Marysieńka ma lat naście i o tym, że kiedyś może zostać królową, nawet jej się nie śni. Na razie jest połowa XVII wieku, w Koronie miłościwie panuje Jan II Kazimierz. Mówiąc ściślej, król jest nie tyle miłościwy, ile niepoprawnie kochliwy. Gdy nie może się uganiać za spódniczkami, natychmiast popada w dziką melancholię.

 Na całe szczęście dla młodziutkiej Marii Kazimiery d’Arquien najjaśniejszy pan upatruje sobie inną z dwórek królowej, nadobną Annę, na którą rychło sprowadza hańbę. Marysieńka, ciesząca się szczególnymi względami i sympatią gorzkniejącej królowej Ludwiki Marii Gonzagi, obserwuje i szybko wyciąga dla siebie wnioski – świat, w którym żyje, niewiele może zaoferować kobiecie; bez wpływowego mężczyzny u boku niewiasta nie znaczy niestety nic. Ludwika Maria nie zwleka z poszukiwaniem odpowiedniej partii dla nastoletniej dwórki. Niby gdzieś w tle pałęta się niejaki chorąży Sobieski, niby mizdrzy się i czerwieni jak sztubak na widok powabnej Marii Kazimiery, ale królowa ma inne plany wobec podopiecznej. Aranżuje jej małżeństwo z księciem Janem Sobiepanem Zamoyskim, który choć ma pieniądze i wpływy, mówiąc delikatnie, nieszczególnie przypada do gustu młodej małżonce.

Tymczasem młody Sobieski znów pojawia się na horyzoncie. Każdy, kto czytał listy króla do Marysieńki, wie, że uczucie Jana było ogniste i namiętne. Niestety temperatura miłosnych uniesień kochanków w książce Kornelii Stepan jest bliska zera. Sobieski przypomina Skrzetuskiego – wzdycha, tęskni i honorowo trzyma się na dystans. Poza wzmianką, że natura hojnie wyposażyła przyszłego króla, co każe wierzyć, że romans Marii i Sobieskiego został przed ślubem skonsumowany, erotycznych smaczków jest tu jak na lekarstwo. Mimo wysiłków powieściowe postaci wypadają płasko. Szwankuje też język narracji. Marysieńka co i rusz zaczyna zdania od „dobry Boże” i „Bóg jeden wie”. Z początku rozumiemy bogobojność dzierlatki, z czasem wobec braku retorycznych urozmaiceń czujemy zniecierpliwienie. Malwina

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.