"Tylko kochankowie przeżyją": Megalomania z kłami

"Tylko kochankowie przeżyją" Tilda Swinton
"Tylko kochankowie przeżyją" Tilda SwintonMedia
10 marca 2014

Podobno znany polski pisarz zwierzył się ostatnio w rozmowie ze znajomym: „W zeszłym roku przeczytałem dwie dobre rzeczy. Biblię i swoją książkę”. Po obejrzeniu „Tylko kochankowie przeżyją” łatwo uwierzyć, że równie arogancka deklaracja mogłaby paść z ust Jima Jarmuscha.

 Nowy film reżysera okazuje się niewiele lepszy od narcystycznego „Limits of Control”. „Kochankowie…” powstali jakby w reakcji na fatalne przyjęcie tamtego tytułu. Jarmusch z mieszaniną gniewu i rezygnacji maluje na ekranie portret artystów, którzy chcieliby być więksi niż otaczająca rzeczywistość. Ostentacyjnie manifestowana megalomania opiera się jednak na wątłych podstawach. Zniesmaczeni teraźniejszością bohaterowie oddają się jałowej grze skojarzeń i pustym popisom erudycji. Pomiędzy kolejnymi cytatami z Cervantesa i Szekspira Adam i Ewa usiłują ocieplić swój wizerunek za sprawą nieszczególnie wyrafinowanej ironii. Skutek pozostaje jednak odwrotny od zamierzonego. W swych najgorszych partiach „Kochankowie…” są po prostu niezamierzenie śmieszni.

Pozostało 65% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.