Reklama

Także izraelskie władze przekazały w sobotę, że nie ma żadnych dowodów na to, że zamachowcami byli dżihadyści z Państwa Islamskiego (IS).

W komunikacie rozesłanym w piątek wieczorem za pomocą internetowego komunikatora Telegram, propagandowa agencja dżihadystów Amak podała, że zamachu na "zbiorowisko Żydów" dokonały "trzy lwy kalifatu" i wymieniła nazwiska trzech napastników. Dodano, że nie był to ostatni zamach IS tego rodzaju.

Według amerykańskiej strony SITE specjalizującej się w monitorowaniu dżihadystów w sieci, byłby to pierwszy zamach przeprowadzony przez IS w Izraelu. Wcześniej IS przyznało się do wystrzelenia z egipskiego półwyspu Synaj rakiety, która spadła na południowy Izrael 10 kwietnia.

"Na tym etapie nic nie wskazuje, by (zamach) był kierowany przez organizację terrorystyczną, albo miał związek z jakąś organizacją" - oświadczyła jednak rzeczniczka policji Luba Samri.

W nocy z piątku na sobotę odpowiedzialność za zamach wzięły wspólnie dwa palestyńskie ruchy: Hamas, który rządzi w Strefie Gazy, oraz Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny (LFWP).

Rzecznik Hamasu Sami Abu Zuhri powiedział, że komunikat agencji Amak jest fałszywy. Dodał, że zamachu dokonało dwóch członków LFWP wraz z przedstawicielem Hamasu. LFWP podał ich nazwiska - inne, niż w komunikacie IS. Przekazano, że zamachowcy działali "w imię oporu i w odpowiedzi na zbrodnie okupanta".

Jest to zwyczajowa formuła podawana dla wytłumaczenia ataków, najczęściej z użyciem noża, przeprowadzanych przez młodych Palestyńczyków na izraelskich żołnierzy i policjantów, jakie mają miejsce od półtora roku. Ich sprawcy zwykle giną na miejscu.

Od 1 października 2015 roku w fali przemocy na terytoriach palestyńskich i w Izraelu zginęło 272 Palestyńczyków, 42 Izraelczyków, dwóch Amerykanów, dwóch Jordańczyków, Brytyjka, Erytrejczyk i Sudańczyk - wynika z bilansu AFP. Do wielu ataków doszło w okolicach Bramy Damasceńskiej, prowadzącej na jerozolimskie Stare Miasto.

Właśnie tam w piątek dwóch napastników oddało strzały w kierunku grupy policjantów, którzy odpowiedzieli ogniem. Trzeci napastnik zdążył kilka metrów dalej zaatakować nożem policjantkę, zanim został zastrzelony przez pozostałych funkcjonariuszy - podała policja. Policjantka zmarła w szpitalu. W strzelaninie ucierpiał też znajdujący się na miejscu przypadkowo Palestyńczyk, którego początkowo władze wzięły za czwartego napastnika. Został przewieziony do szpitala. Ponadto ranny został jeszcze jeden funkcjonariusz.

Izraelskie władze podały, że dwaj napastnicy pochodzili spod Ramallah, zaś trzeci - z Hebronu na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Do ataku doszło, gdy dziesiątki tysięcy Palestyńczyków z Jerozolimy oraz Zachodniego Brzegu Jordanu uczestniczyły na jerozolimskim Wzgórzu Świątynnym w piątkowych modlitwach z okazji trwającego świętego miesiąca postu, ramadanu. (PAP)