Wybory prezydenckie w Iranie: Teheran czeka na prosperity

Iran
IranShutterStock
18 maja 2017

Większość mieszkańców kraju popiera reformatorski kurs prezydenta Rouhaniego, ale jest rozczarowana, że porozumienie nuklearne nie przekłada się na poprawę poziomu życia.

Ubiegający się o drugą kadencję umiarkowany polityk Hasan Rouhani jest faworytem jutrzejszych wyborów prezydenckich w Iranie. Jego pozycję osłabia jednak Donald Trump, który zapowiada zerwanie umowy nuklearnej z Teheranem, co działa na korzyść konserwatystów.

Kosztowna izolacja

W wyborach ostatecznie startuje czterech kandydatów (Rada Strażników Rewolucji dopuściła sześciu, ale dwóch się później wycofało), jednak realne szanse na zwycięstwo ma tylko dwóch – Rouhani oraz Ebrahim Raisi, który jest protegowanym najwyższego przywódcy duchowego, ajatollaha Alego Chameneiego. Według sondaży Rouhani prowadzi i ma nawet szansę na zwycięstwo w pierwszej turze, ale badania należy traktować z dużą ostrożnością, bo wielu wyborców jest niezdecydowanych lub odmawia odpowiedzi. Wystarczy przypomnieć, że cztery lata temu Rouhani na dwa tygodnie przed wyborami miał jednocyfrowe poparcie, a mimo to wygrał. Jeśli żaden z kandydatów nie uzyska ponad połowy głosów, dwóch najlepszych zmierzy się za tydzień w decydującej turze.

Głównym osiągnięciem pierwszej kadencji Rouhaniego jest zawarte w połowie 2015 r. porozumienie z mocarstwami (USA, Rosją, Wielką Brytanią, Francją, Chinami i Niemcami), na mocy którego Iran w zamian za zniesienie sankcji gospodarczych zobowiązał się do rezygnacji z wojskowego programu nuklearnego. Efektem umowy jest przerwanie politycznej izolacji Teheranu oraz napływ zagranicznych inwestycji, które, jak przekonuje prezydent, przełożą się na gospodarczą prosperity. Szacuje się, że irańska gospodarka traciła z powodu sankcji ok. 50 mld dol. rocznie.

Pierwsze symptomy poprawy już widać, bo w zeszłym roku PKB wzrósł o 4,5 proc. wobec 0,4 proc. rok wcześniej, bezrobocie wynosi 10,7 proc., a gdy Rouhani obejmował władzę przekraczało 15 proc. Udało się też zahamować galopującą inflację. Tym niemniej oczekiwania społeczne były większe. Wychodzenie z kryzysu idzie wolniej, niż się spodziewano, z dwóch powodów: niskich cen ropy, która jest głównym towarem eksportowym Iranu, oraz objęcia władzy w USA przez Donalda Trumpa. Amerykański prezydent od początku kampanii powtarzał, że układ z Iranem jest jednym z najgorszych, jakie USA kiedykolwiek zawarły, i jak tylko dojdzie do władzy, to go wypowie. To, że jeszcze tego nie zrobił, nie zmienia faktu, iż ta groźba w dużej mierze odstrasza zagranicznych inwestorów.

Igranie z ogniem

Choć obóz konserwatystów był przeciwny porozumieniu nuklearnemu, teraz żaden z rywali Rouhaniego nie mówi o wypowiedzeniu umowy, lecz raczej krytykują brak wystarczająco pozytywnych efektów gospodarczych. Słowa Trumpa dają im też do ręki argument, że nie trzeba było wierzyć Ameryce i wchodzić z nią w żadne układy, a dla Iranu lepszym rozwiązaniem będzie, jeśli zamiast otwierać się na świat, zacznie się zbroić na wypadek konfrontacji. To z kolei, gdyby Raisi wygrał i faktycznie prowadził taką politykę, dawałoby Trumpowi pretekst do podjęcia działań siłowych. „Iran igra z ogniem. Oni nie doceniają, jak miły był dla nich prezydent Obama. Ale ze mną tak nie będzie” – napisał jakiś czas temu amerykański prezydent na Twitterze.

Przy takiej retoryce Trumpa Rouhaniemu trudno bronić porozumienia nuklearnego. Większość Irańczyków sympatyzuje raczej z obozem umiarkowano-reformatorskim niż z religijnymi konserwatystami, ale problemem dla prezydenta może być apatia wyborców. Część z tych, którzy przed czterema laty zawierzyli Rouhaniemu, nie odczuwa, by w efekcie układu ich standard życia się podniósł, i może tym razem nie zagłosować wcale. – W tych wyborach chodzi o gospodarkę, a gospodarka jest związana z porozumieniem nuklearnym – mówi stacji NBC Sanam Vakil, ekspert z londyńskiego think tanku Royal United Services Institute.

Otwieranie się na świat

To nie prezydent jest najbardziej wpływową osobą w Iranie, lecz najwyższy przywódca duchowy i to on ma decydujący głos w polityce zagranicznej. Ale kwestia, czy wybory wygra przedstawiciel obozu umiarkowanego czy konserwatywnego, ma duże znaczenie. Zwycięstwo Rouhaniego będzie oznaczać dalsze powolne otwieranie Iranu na świat, poluzowywanie kontroli obyczajowej nad społeczeństwem i osłabianie antyamerykańskiej retoryki, co ułatwi prowadzenie interesów z Iranem. Pomimo gróźb Donalda Trumpa, wciąż jest to kraj bardzo atrakcyjny inwestycyjnie. Ma ponad 80 mln ludzi, liczną, dobrze wykształconą, dobrze zarabiającą i złaknioną zagranicznych towarów klasę średnią, ogromne złoża ropy naftowej oraz wymagającą rozbudowy i modernizacji infrastrukturę. Także polskie firmy po zniesieniu sankcji zaczęły wchodzić do Iranu. I tak jak inni inwestorzy, wolałyby one, by ten kraj otwierał się na świat, a nie zamykał.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.