Komisja Europejska ma sprawdzić, na ile możliwe jest rozszerzenie przepisów dotyczących likwidacji geoblokowania w pięciu konkretnych branżach, czyli sektorze audiowizualnym, usługach finansowych, telekomunikacji, transporcie i sektorze zdrowia.

„Przez trzy lata KE ma patrzeć, w jakim kierunku idzie rynek i czy już naszedł czas na to, żeby wprowadzić zniesienie geoblokowania np. w odniesieniu do treści audiowizualnych. My chcemy iść dalej, jeśli chodzi o usuwanie ograniczeń dla unijnych konsumentów, nie możemy jednak wszystkich zmian wprowadzić naraz, bo to będzie szok dla rynku” – mówi w rozmowie z PAP europosłanka Róża Thun (PO) z komisji IMCO.

Jak mówi Thun, europosłowie oczekują, że po trzech latach KE zaproponuje konkretne rozwiązania odnośnie do zniesienia ograniczeń geograficznych w analizowanych branżach.

Reklama

Dzisiaj np. nadal zdarza się, że pasażerowie nie mogą kupić biletów w korzystniejszej cenie u zagranicznego przewoźnika, bo ten nie chce zaakceptować środków płatniczych z innego kraju albo też konsumenci przekierowywani są automatycznie na lokalne strony przewoźnika, gdzie ceny są wyższe.

„Bywa, że np. na stronie internetowej zagranicznych linii lotniczych znajdziemy tani lot z Paryża do Buenos Aires, ale nie możemy go kupić, bo przewoźnik albo przekierowuje nas na polską stronę, gdzie ceny są wyższe, albo nie chce przyjąć naszej karty płatniczej. I to się masowo zdarza” – przyznaje Thun.

Reklama

Zdarza się także, że np. linie lotnicze rozpoznają, skąd jest klient po jego adresie IP, i proponują różne ceny biletów w zależności od tego, skąd pochodzi pasażer.

„Co ciekawe, w branży lotniczej i autobusowej istnieją regulacje sektorowe, które zabraniają dyskryminacji pasażerów ze względu na narodowość, nie zawsze są one jednak przestrzegane. Z kolei sektor kolejowy nie ma żadnych przepisów w tym zakresie. Dlatego chcemy, żeby KE przeanalizowała sytuacje na rynku transportowym i zaproponowała, jakie zapisy warto wprowadzić, żeby skończyć z dyskryminacją pasażerów” – mówi PAP jeden z unijnych urzędników.

Dyskusja nad zniesieniem nieuzasadnionego geoblokowania, jeśli chodzi o usługi audiowizualne, toczy się w UE już od pewnego czasu. Chodzi tu nie tyle o różnice w cenach usług, ile blokowanie konsumentowi dostępu do treści.

„Chyba każdemu z nas zdarzyło się, że np. będąc za granicą chciał obejrzeć ulubiony serial na stronie nadawcy, a zamiast filmu wyświetliła mu się informacja: w twoim kraju ten materiał jest niedostępny” – mówi europosłanka Thun.

Konsumenci wciąż nie mogą też oglądać np. transmisji na żywo meczu piłkarskiego na stronie telewizji duńskiej. Europosłowie zapowiadają, że chcą w najbliższych latach znieść ograniczenia w tym zakresie. Podobnie w dziedzinie usług telekomunikacyjnych i finansowych, zwłaszcza jeśli chodzi np. o możliwość brania przez cudzoziemców kredytów w zagranicznych bankach czy wykupowania przez nich polis ubezpieczeniowych.

KE ma także przeanalizować sytuację na rynku opieki zdrowotnej.

„Coraz więcej osób podróżuje, wiele z nich chce korzystać z opieki zdrowotnej także za granicą. Chcemy sprawdzić, czy np. nie występuje nieuzasadnione różnicowanie cen w zależności od pochodzenia pacjentów i czy kasy chorych właściwie finansują także te zabiegi, które wykonane są za granicą” – mówi urzędnik UE.

W wtorek europosłowie z komisji IMCO zagłosowali za zakazem stosowania geoblokowania w handlu internetowym. Nowe regulacje dotyczą jednak jedynie sprzedaży rzeczy materialnych, takich jak m.in. ubrania, kosmetyki czy sprzęt elektroniczny oraz handlu treściami nieaudiowizualnymi, jak gry, muzyka, e-booki czy aplikacje internetowe, pod warunkiem że producent ma do nich prawa autorskie.

Dzisiaj niektórzy sprzedawcy lub usługodawcy nadal ograniczają klientom dostęp do swoich towarów lub oferty ze względu na to, w jakim kraju znajduje się konsument. Kiedy przepisy wejdą w życie - a może to się zdarzyć nawet jeszcze przed wakacjami - internetowi sprzedawcy nie będą już mogli blokować klientów z zagranicy.

Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)