Zatrzymany 54-letni mężczyzna zdaniem śledczych był odpowiedzialny za werbowanie "słupów", czyli podstawionych fikcyjnych właścicieli. Usłyszał także zarzuty paserstwa.

Proceder polegał na kradzieży luksusowych samochodów na Zachodzie, zmianie numerów VIN i legalizowaniu aut w Polsce na podstawie sfałszowanych dokumentów. Śledztwo w tej sprawie prowadzą policjanci wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Myślenicach.

Reklama

Śledczy ustalili, że sprawcy kradli luksusowe samochody o wartości nawet kilkuset tysięcy złotych) m.in. na terenie Niemiec, następnie przewozili je do dziupli w Małopolsce, gdzie zmieniano im numery identyfikacyjne i wyrabiano nowe dokumenty.

Przy przeróbce numerów VIN pracowali "drukarze", którzy dokonywali zmian za pomocą specjalistycznej frezarki sterowanej komputerowo. Następnie dla samochodu wyrabiano nowe dokumenty, które wystawiane były na tzw. słupy, czyli osoby podstawione, często bezdomne, werbowane zwykle na ulicy.

Na ogół z takiego spreparowanego dokumentu wynikało, że poprzedni właściciel, obywatel Niemiec o fikcyjnych danych sprzedał samochód Polakowi, który rejestrował samochód. Tak "zalegalizowane" samochody następnie sprzedawano.

Policjanci szacują, że grupa swój przestępczy proceder mogła uprawiać od kilkunastu miesięcy, upłynniając w ten sposób kilkanaście kradzionych samochodów.

W tej sprawie zarzuty postawiono trzem osobom. W sierpniu 2016 r. dwóch mężczyzn zostało zatrzymanych na gorącym uczynku przerabiania numerów VIN kradzionych samochodów. Obaj usłyszeli zarzuty fałszowania znaków identyfikacyjnych i paserstwa, za co grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Zabezpieczono wtedy łącznie 5 pojazdów, różnych marek (m.in. Audi, BMW). Trzecim podejrzanym jest zatrzymany 10 kwietnia w Wieliczce 54-letni mężczyzna.

Według policji, sprawa jest rozwojowa. Planowane są dalsze zatrzymania i zarzuty dla osób związanych z ukrywaniem autentycznych numerów VIN i rejestracją kradzionych samochodów. (PAP)