Niezależnie, kto stał za tą dymisją, na razie widzimy, że polityka amerykańska jest niezmienna. Nie widać zwrotu niekorzystnego dla nas - powiedział szef BBN Paweł Soloch, pytany o dymisję doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna.
"Jeśli argumentem za dymisją Flynna były zbyt bliskie, czy niewłaściwie relacje z Rosjanami, to pokazuje to, że (...) Stany Zjednoczone nie zmieniły swojej polityki wobec tego kraju po wyborze nowego prezydenta" - ocenił Paweł Soloch we wtorek w RMF FM. Dodał, że jeżeli rzeczywistym powodem dymisji były kontakty z ambasadą rosyjską, bo obala tezę o "filorosyjskości Donalda Trumpa".
Zapytany o to, czy rezygnacja Flynna nie jest dla Polski kłopotem, bo Flynn "miał nam załatwić wizytę prezydenta Trumpa w Polsce", Soloch odpowiedział, że zaproszenie dla amerykańskiego przywódcy do odwiedzenia naszego kraju zostało złożone na ręce pełniącego wówczas obowiązki Flynna. "Zaproszenie zostało przyjęte nie przez Flynna, tylko przez administrację amerykańską" - podkreślił szef BBN.
Dodał, że on by spojrzał na tę sprawę inaczej. "Niezależnie kto stał za tą dymisją (...) na razie widzimy, że polityka amerykańska jest niezmienna. Nie widać tego zwrotu niekorzystnego dla nas, który wiele osób wieściło" - powiedział.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu