Wypadek premier Beaty Szydło na szczęście nie miał tragicznych skutków, wszystkim poszkodowanym można tylko życzyć rychłego powrotu do zdrowia. I choć oczywiście zbyt szybko by przesądzać o tym, z jakich powodów doszło do kolizji, kto zawinił, czy kierowcy mieli właściwe uprawnienia itd., to warto wykorzystać tę sytuację do wyciągnięcia wniosków i spojrzenia na funkcjonowanie naszego państwa z pewnego dystansu.
Fakty są takie, że to już trzeci incydent drogowy z udziałem najważniejszych osób w państwie w stosunkowo krótkim czasie. Wcześniej samochód z prezydentem Andrzejem Dudą z powodu pękniętej opony zjechał z dużą prędkością z drogi, a kilka tygodni temu feralną kolizję miał orszak ministra obrony Antoniego Macierewicza.
Jeśli takie sytuacje się zdarzają tak często, to roztropny analityk odpowiadający za bezpieczeństwo naszego państwa powinien się podrapać w głowę i spróbować określić, gdzie leży błąd systemu, gdzie można poprawić procedury dotyczące podróżowania VIP-ów, czy na pewno Biuro Ochrony Rządu powinno funkcjonować tak jak obecnie. Minister Mariusz Błaszczak publicznie mówił o tym, że trwają prace nad przygotowaniem ustawy dotyczącej BOR – miejmy nadzieję, że poprawią regulacje dotyczące ochrony prezydenta i premierów czy ministrów.