Samorządy pomagają restauratorom, choć ich budżety świecą pustkami

Gastronomia liczy na wielkie, nieodpłatne rozkładanie kawiarnianych i restauracyjnych ogródków letnich, aby zwiększyć liczbę miejsc siedzących, podobnie jak w Skandynawii, gdzie wiele ulic zamieniono w deptaki z ogródkami gastronomicznymi.
Restauracja stolikShutterStock
27 maja 2020

Lokalni włodarze postanowili wesprzeć gastronomię finansowo, mimo że miejskie i gminne kasy coraz częściej świecą pustką. Wiedzą jednak, że w ten sposób zapewnią sobie wpływy w przyszłości.

Gra toczy się o niemal 70 tys. placówek gastronomicznych, realizujących ponad 36 mld zł obrotów rocznie. Rozmrażanie ich działalności idzie powoli – sprzedaż wciąż nie przekracza 30–40 proc. ubiegłorocznego poziomu. Powrót do stanu sprzed epidemii potrwa miesiącami. Wielu restauratorów może nie przetrwać. Dlatego samorządy nie tylko te największe, ale i mniejsze ruszają z pomocą, chociaż będzie to dalej pustoszyć ich budżety. Tylko z powodu mniejszych wpływów z CIT i PIT są one średnio o 40 proc. mniejsze niż przed rokiem. Poznań stracił w ten sposób ponad 77 mln zł. Teraz do tego dojdą miliony niewpływające do kasy z powodu ulg w czynszach i innych opłatach, np. za ogródki gastronomiczne, oferowane nawet za 1 grosz za mkw. miesięcznie.

Pozostało 83% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.