Nie mów do mnie „dziunia”. Na uczelniach przybywa oskarżeń o mobbing

studia
<p>Niezgłaszane bywają też poważne naruszenia, jak dręczenie psychiczne czy molestowanie.</p>Shutterstock
12 października 2021

Żarty z podtekstem, propozycje seksualne, oskarżenia o gwałt – uczelnie zajmują się coraz szerszą paletą nieprawidłowości. Jednak skala ujawnianych przypadków nadal jest niewielka

– Spraw przybywa, bo rośnie świadomość prawna młodych ludzi. Gdy nie było rzeczników, można było powiedzieć, że problem nie istnieje. Z tym, że on był, tylko w szarej strefie – ocenia dr Łukasz Prus, który na Uniwersytecie Wrocławskim od sierpnia 2020 r. jest rzecznikiem ds. równego traktowania i przeciwdziałania dyskryminacji. Otrzymuje zgłoszenia np. od studentek, do których wykładowcy zwracali się protekcjonalnie. Najwięcej spraw dotyczy jednak mowy nienawiści ze względu na orientację seksualną, religię czy przekonania. – Objawia się różnica pokoleniowa. Bywa, że starsi stażem wykładowcy nie zdają sobie sprawy, że używane zwroty czy zachowania są nie na miejscu – wtóruje Michał Powszedniak z działu Bezpieczni UJ na Uniwersytecie Jagiellońskim. Trafiają tu różne przypadki: żarty z podtekstem seksualnym, niewłaściwe komentarze, niesprawiedliwe traktowanie.

Pozostało 80% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png