System edukacji wymaga zmian. Rodzice obawiają się o przyszłość swoich dzieci

nauczyciel, klasa, tablica, znak zapytania, edukacja
<p>Kogo stać, posyła dzieci do szkół niepublicznych</p>Shutterstock
25 czerwca 2022

Edukacja to nie energetyka – nie będzie wielkiego finału w postaci ogólnopolskiego blackoutu. Jakoś połata się plany lekcji, kto może, zabierze dzieci ze szkół publicznych, a społeczeństwo i tak zapłaci 5 proc. PKB.

Marek Raczkowski z okazji ostatnich, przypadających latem, wyborów prezydenckich narysował taką scenkę: Syn: – Tato, dlaczego na wakacjach trzeba głosować? Ojciec: – Ponieważ z wakacji się wraca.

Rysunkowy żart jak ulał pasuje do naszej edukacyjnej sytuacji. Co z tego, że przez chwilę będziemy zajęci urlopem z dziećmi względnie nadgodzinami, kiedy te wyjadą na kolonie, skoro we wrześniu wrócą do szkoły, a my razem z nimi? Zastaniemy tam te same problemy. A może i większe, bo nasza oświata od lat znajduje się na smutnej równi pochyłej. Odchodzą kolejni nauczyciele, wyniki uczniów lecą na łeb na szyję, pogarsza się też ich kondycja psychofizyczna.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.