Tysiące Polaków straciło dostęp do środków na giełdzie kryptowalut Zondacrypto. Prokuratura się przepycha, prezes ukrył się w Izraelu, poprzednik zaginął bez śladu. Jak to się mogło stać i – przede wszystkim – co teraz powinni zrobić poszkodowani? Rozmawiamy z adwokatem Łukaszem Chacią z kancelarii Karaś, Chacia i Wspólnicy.
Martyna Mroczek-Kowalik: Po Amber Gold, po FTX, po dziesiątkach mniejszych afer – jak to możliwe, że znów Polacy dali się nabrać na obietnice łatwego zysku i znów zostali z niczym?
Mec. Łukasz Chacia*: Takie próby po prostu się nie kończą. Dopóki są chętni, będą i oszuści. Tyle że my – jako państwo – nadal nie mamy narzędzi, żeby im skutecznie przeciwdziałać.
Państwo bez narzędzi na oszustwa krypto. KNF i prokuratura mają ograniczenia
Czyli winne jest państwo?
Winne są przepisy. KNF może wpisać podmiot na listę ostrzeżeń, może zawiadomić prokuraturę. I na tym koniec. Prokuratura bardzo często takie postępowania umarza. Nie ma wyspecjalizowanych jednostek do ścigania przestępstw w nowych technologiach. Prawo powstawało w czasach analogowych, a sam bitcoin nie istniał. Polskie państwo często nie jest dostosowane do tych nowych realiów rynkowych.
Nawet teraz, po tym, jak już ta afera wybuchła, widzimy, jak działa administracja – w prokuraturze jest problem: który prokurator ma się tym zająć, i przepychanka, bo jeden prokurator zostaje odwołany, drugi rezygnuje, a na trzeciego czekamy, aż wróci z urlopu.
Lista ostrzeżeń KNF nie działa jak powinna. Zbyt częste wpisy osłabiają sygnał
Ale Zondacrypto była już w 2018 roku na liście ostrzeżeń KNF. Nikt tego nie widział?
Ludzie widzieli – i lekceważyli. To jest właśnie efekt uboczny zbyt restrykcyjnego podejścia do branży krypto: kiedy KNF wpisuje wszystkich po kolei, ostrzeżenia tracą wagę. Firmy mówiły swoim klientom: to atak na branżę krypto, KNF się czepia. I wielu w to wierzyło.
Ustawa o kryptoaktywach i MiCA: Prezydenckie weto
Zawetowana przez prezydenta w grudniu zeszłego roku ustawa o kryptoaktywach cokolwiek by zmieniła?
Marginalnie. Dałaby KNF możliwość zablokowania rachunków w ciągu 96 godzin, ale to w przypadku manipulacji kursem. Pozostałe uprawnienia mogą brzmieć dobrze, ale Zondacrypto, choć pochodzi z Polski, ma siedzibę w Estonii i jest wpisana do estońskiego rejestru VASP. Żeby tam cokolwiek zrobić, trzeba działań transgranicznych – a to trwa tygodnie, nie godziny.
To po co ta ustawa?
Bo musimy wdrożyć unijne rozporządzenie MiCA. Problem w tym, że polska wersja miała być znacznie bardziej restrykcyjna, niż wymaga Bruksela. I właśnie o to chodzi w wecie prezydenta – nie o sprzeciw wobec regulowania rynku, ale wobec nadmiernego dokręcania śruby.
Ale może właśnie twarde przepisy by powstrzymały takie firmy jak Zondacrypto?
Niekoniecznie. Przeregulowanie sprawia, że firmy przenoszą działalność – np. do Estonii czy w ogóle poza UE. W Polsce zostaje szara strefa. Mamy wtedy jeszcze mniej kontroli niż teraz. Potrzebujemy przepisów, które z jednej strony dają realne narzędzia nadzoru, a z drugiej nie odstraszają legalnego biznesu.
Czy środki klientów Zondacrypto były bezpieczne? Giełda miała 4,5 tys. bitcoinów jako zabezpieczenie
Miała je na papierze. Do portfela nie ma klucza. De facto to zabezpieczenie nie istnieje. A w 2024 i 2025 roku środki klientów były już przelewane do podmiotów powiązanych. Ustawa uchwalona pod koniec roku, z vacatio legis, z procedurami – i tak by tego wszystkiego nie zatrzymała.
Co robić po upadku giełdy: dokumenty, dyspozycja przelewu, zawiadomienie do prokuratury
Co teraz powinni zrobić poszkodowani klienci Zondacrypto?
Przede wszystkim działać szybko i nie liczyć mocno na państwo. Po pierwsze: zapisać całą historię transakcji i stan rachunku. Po drugie: złożyć dyspozycję przelewu – żeby było czarno na białym, że środki są zablokowane. Po trzecie: jak najszybciej złożyć zawiadomienie do prokuratury jako pokrzywdzony.
I na tym koniec?
Nie. Warto zostać też oskarżycielem posiłkowym – to daje realny wpływ na postępowanie. W wyroku karnym można wnioskować o naprawienie szkody. Jeśli sprawcy zostaną skazani, będą mieć motywację, żeby przynajmniej częściowo naprawić szkodę, bo to wpływa na wysokość kary.
A co z postępowaniem w Estonii?
To trzecia ścieżka. Jeśli zostanie wszczęta upadłość, syndyk będzie dochodzić zwrotu środków od podmiotów powiązanych. Zgłoszenie roszczeń w tym postępowaniu jest kluczowe. Może być długie, ale warto być na liście wierzycieli.
Pozew przeciw Skarbowi Państwa po aferze krypto? Precedens Amber Gold studzi oczekiwania
Niektórzy poszkodowani mówią: pozwę Skarb Państwa, bo prawo unijne nie zostało wdrożone.
Rozumiem tę frustrację, ale odradzam. Mamy precedens z Amber Gold – sąd apelacyjny oddalił pozwy ponad 200 poszkodowanych. Wprost wskazał, że inwestowanie wiąże się z ryzykiem i że inwestowanie w podmiot gwarantujący zysk 10 proc. rocznie powinno budzić wątpliwości.
Teraz mówimy o kryptowalutach – aktywach ekstremalnie ryzykownych – na giełdzie z siedzibą za granicą, poza polskim nadzorem. A problemy finansowe zaczęły się dużo wcześniej, niż jakiekolwiek regulacje mogłyby zadziałać. Wykazanie, że w razie uchwalenia ustawy w 2024 r. nie doszłoby do szkody, będzie bardzo trudne. Prawnicy Skarbu Państwa będą mieć bardzo skuteczne argumenty. Na razie nie widzę tu realnych szans, choć oczywiście mogą pojawić się nowe fakty.
To jakie są realistycznie szanse na odzyskanie pieniędzy?
Krótkoterminowo – bardzo małe. Prezes jest w Izraelu, poprzednik zaginął, pracownicy nie dostali wypłat, środki zostały wyprowadzone. Nie ma co się łudzić na szybki powrót środków.
A długoterminowo?
Jest kilka scenariuszy. Postępowanie karne z nakazem naprawienia szkody. Syndyk odzyskujący środki od spółek powiązanych albo podjęcie działań na własną rękę zmierzających do poszukiwania majątku. I jest jeszcze jeden – może brzmieć abstrakcyjnie, ale jest możliwy.
Mianowicie?
Ten portfel z bitcoinami rzekomo istnieje. Podobno nie ma do niego klucza. Ale technologia się błyskawicznie rozwija. Za kilka czy kilkanaście lat dostęp do starych portfeli może stać się możliwy wtedy, o ile spółka jest rzeczywiście w jego posiadaniu; istnieje szansa, że pokrzywdzeni otrzymają zwrot środków. Giełda MtGox przez lata była uznawana za straconą sprawę – a ostatecznie zaczęła wypłacać środki i okazało się to naprawdę dobrą inwestycją (MtGox to japońska giełda kryptowalut, która w 2014 r. ogłosiła bankructwo po kradzieży ok. 850 tys. BTC. Po 10 latach zaczęła zwracać klientom odzyskane środki o wartości ok. 9 mld dol. – red.). Nie jest to scenariusz pewny, ale nie jest niemożliwy.
Na koniec: czego ta afera powinna nas nauczyć?
Jednej, prostej rzeczy: nigdy nie trzymaj kryptowalut na giełdzie. Giełda to narzędzie do transakcji, nie skarbiec. Własny portfel – sprzętowy albo programowy – to jedyne miejsce, gdzie masz naprawdę swoje środki. Na giełdę przelewasz tylko tyle, ile potrzebujesz do konkretnej operacji. To wymaga więcej wysiłku, ale jak widać, warto go podjąć.
*Łukasz Chacia – adwokat, wspólnik zarządzający w kancelarii Karaś, Chacia i Wspólnicy. Specjalizuje się m.in. w prowadzeniu sporów sądowych, prawie nowych technologii i doradztwie dla firm z sektora blockchain. Doradza startupom kryptowalutowym od 2019 r.
Co teraz? Pięć kroków dla poszkodowanych klientów Zondacrypto:
- Zabezpiecz dokumentację i złóż dyspozycję przelewu. Zapisz historię transakcji i stan rachunku. Zleć przelew środków – nawet wiedząc, że nie zostanie zrealizowany. To dowód, że próbowałeś odzyskać pieniądze.
- Jak najszybciej zgłoś się do prokuratury jako pokrzywdzony. Im wcześniej, tym lepiej – prokuratura ma najszersze narzędzia do prześledzenia, jak i gdzie środki były transferowane i kto za to odpowiada.
- Zgłoś się jako oskarżyciel posiłkowy. To daje realny wpływ na przebieg postępowania karnego. Jeśli sprawcy zostaną osądzeni, w postępowaniu karnym możesz wnosić o naprawienie szkody – a sąd, jeśli wykażesz szkodę, uwzględni to w wyroku.
- Śledź sytuację w Estonii i zgłoś swoje roszczenia w postępowaniu upadłościowym. Jeśli zostanie wszczęte postępowanie upadłościowe, syndyk będzie dochodzić zwrotu środków m.in. od podmiotów powiązanych. Zgłoszenie roszczeń w tym postępowaniu jest kluczowe – to jedyna droga do ewentualnego zaspokojenia z tych źródeł, w tym potencjalnie z portfela bitcoinowego.
- Przy wyższych stratach lub w grupie – rozważ śledzenie majątku. Szwajcarska spółka Divisio Holding AG, właściciel Zondacrypto i inne podmioty powiązane mogły być odbiorcami wyprowadzonych środków. To kosztowna i ryzykowna ścieżka, ale dla osób ze znaczącymi stratami lub grup poszkodowanych – warta rozważenia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu