Groźba czasowej utraty prawa jazdy już nieco spowolniła jazdę polskich kierowców. Właśnie ta nieuchronność kary, wykluczająca szukanie kruczków prawnych, jak w przypadkach radarów, staje się tutaj niezwykle istotna - pisze radca prawny Maciej Bobrowicz.
Szanowana powszechnie osobistość świata prawniczego napisała w równie szanowanym przeze mnie dzienniku coś, co wpędziło mnie w głęboką zadumę. Żeby nie zniekształcić zamieszczonej tam tezy, pozwolę sobie zacytować fragment tekstu: „Trudno nie uznać za słuszny przepisu nakazującego odbierać tymczasowo prawo jazdy za przekroczenie szybkości o ponad 50 km/godz. Jednak czy zawsze i w każdej sytuacji? Czy powinna to robić policja bez kontroli sądowej? Być może w większości przypadków sprawiedliwości stanie się zadość. Ale wyobraźmy sobie, że zawodowy kierowca, jadąc nocą szeroką ulicą Puławską w Warszawie, odrobinę przyciśnie. Traci prawo jazdy, nie ma pracy przez kilka miesięcy, nie może zarobić na alimenty, wpada w długi. I nie może się wytłumaczyć, przedstawić swojej sytuacji, poprosić sąd o inną karę. Czy ustawodawca nie powinien zdobyć się na refleksję?”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.