Kiedyś dziadek uczył mnie boksu, co wielokrotnie przypłaciłem rozciętą skórą twarzy. Po meczu piłkarskim miałem z kolei zerwane więzadła krzyżowe. A jak kiedyś przygrzmociłem głową w szafkę, to aż mi życie przed oczyma przeleciało. Ale tak zmiażdżony, pogrążony, rozbity psychicznie i fizycznie jak od wczoraj - nie byłem nigdy. Wszystko za sprawą redakcji wPolityce.pl. Zostaliśmy jako DGP przez nią - wespół z Trybunałem Konstytucyjnym, na który „dziennikarze” się powołują - zmiażdżeni.
Autorzy podpisani jako "Anatomia manipulacji" (pytanie czy wytykają manipulacje innych, czy sami manipulują?) postanowili rozprawić się z tekstem mojej redakcyjnej koleżanki, która w nim rzekomo nałgała. A skąd "dziennikarze" wPolityce.pl wiedzą, że nałgała? Bo tak stwierdził, choć w mniej atrakcyjnej formie, Trybunał Konstytucyjny.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.