Podwyżki w sądach mogą być niższe, niż planowano

9 lutego 2016

Kasy świecą pustkami – twierdzą dyrektorzy jednostek. Dlatego środki, które miały trafić do najmniej zarabiających, w pierwszej kolejności chcą przeznaczyć na pokrycie deficytu.

Ministerstwo Sprawiedliwości cieszy się, że dzięki jego staraniom uda się podnieść w tym roku wynagrodzenia pracowników sądownictwa (asystentów sędziów, urzędników oraz innych pracowników) nie o 5,5 proc., jak pierwotnie zakładano, ale aż o 10 proc. Jak wyjaśnia Wioletta Olszewska z biura prasowego MS jest to możliwe dlatego, że nowym operatorem pocztowym na lata 2016–2018 została Poczta Polska: zaoferowała za usługi dla sądownictwa niższą cenę od tej szacowanej w projekcie budżetu sądów powszechnych. Dzięki temu można było przesunąć środki na doręczenia sądowe zaplanowane na ten rok właśnie na podwyżki dla pracowników.

Teraz jednak okazuje się, że wcale nie jest takie pewne, czy pieniądze te rzeczywiście trafią do najmniej zarabiających. W każdym razie podwyżki nie będą w takiej wysokości, jak ogłasza resort sprawiedliwości – twierdzi część dyrektorów sądów.

Sporny deficyt

Na co miałyby pójść te dodatkowe środki? Jak twierdzi jeden z dyrektorów – na pokrycie braków w planie finansowym. I dopiero to, co zostanie, będzie można przeznaczyć na podwyżki.

MS twierdzi jednak, że takie sytuacje nie powinny mieć miejsca.

– wskazuje Wioletta Olszewska.

Dyrektorzy jednak twierdzą, że przyczyny powstawania deficytów są inne niż te, o których mówi resort. Jak tłumaczy jeden z nich, problemem od dłuższego czasu jest to, że kwota, jaką dyrektorzy sądów otrzymują po uchwaleniu ustawy budżetowej, nijak ma się do tej, jaką wskazywali, że jest potrzebna. Zawsze jest o około 10–20 proc. mniejsza. A to oznacza, że w zatwierdzonym budżecie suma, jaką dyrektor otrzymuje w planie wydatków na płace, zawsze jest niższa od tej, jaką faktycznie wyda.

– kwituje dyrektor jednego z sądów.

Jego zdaniem MS po prostu liczy na to, że część pracowników będzie chorować, a wtedy za nich płaci ZUS, a nie sąd. Pod koniec roku więc różnice pomiędzy rzeczywistymi wydatkami na wynagrodzenia a tym, co należało zaplanować w budżecie, wyrówna się i deficyt zniknie.

– podkreśla dyrektor.

Twarde stanowiska

Resort jednak twardo przekonuje, że pieniądze na podwyżki muszą się w budżetach sądów znaleźć.

– tłumaczy Wioletta Olszewska.

Tego, że w budżetach poszczególnych sądów mogłoby zabraknąć pieniędzy na podwyżki dla pracowników, nie wyobraża sobie Edyta Odyjas, przewodnicząca MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa.

– mówi.

Przypomina, że wielu pracowników sądowych nie osiąga nawet płacy minimalnej, a zarobki zdecydowanej większości nie przekraczają 2 tys. zł netto.

– zapowiada Odyjas.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.