Lewestam: Bezradność liberała
Taka bakteria jak zechce, to się rozdwoi – myślałam sobie, żując tępo bułkę w bibliotece uniwersyteckiej – a człowiek nie. Jest na zawsze sam, jeden jedyny, metafizycznie odrębny od innych istot. Jest sam, gdy żuje bułkę, a przede wszystkim sam, gdy nawiedzają go demony jego osobistych słabości moralnych.