Alimenty dla małżonka współwinnego rozpadowi małżeństwa. Czy sąd powinien mieć więcej swobody? TK przyjrzy się przepisom

prawo temida
prawo temidaShutterstock
20 maja 2024

Czy sąd powinien mieć więcej swobody przy podejmowaniu decyzji o przyznaniu alimentów małżonkowi współwinnemu rozpadowi małżeństwa? Na to pytanie odpowie Trybunał Konstytucyjny.

Skargę do TK złożyła kobieta, która rozwiodła się z mężem. W I instancji sąd orzekł rozwód z winy mężczyzny i zasądził na rzecz skarżącej alimenty. Orzeczenie zostało jednak zmienione w postępowaniu apelacyjnym, gdyż sąd uznał, że do rozwodu doszło z winy obojga małżonków. Tym samym oddalił żądanie alimentów na rzecz żony. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (dalej: k.r.o.) stanowi bowiem, że w przypadku gdy za rozkład pożycia odpowiadają obie strony, żądać zasądzenia alimentów może tylko ten z małżonków, który pozostaje w niedostatku. Innymi słowy, ten, który nie ma możliwości zaspokojenia podstawowych potrzeb egzystencjalnych. Co ciekawe, w opisywanej sprawie sąd II instancji przyznał co prawda, że to mąż dopuścił się zdrady. Jednocześnie jednak stwierdził, że sposób, w jaki żona odnosiła się do mężczyzny, jakie stawiała mu wymagania co do jego postawy wobec obowiązków rodzinnych oraz wobec niej samej, stanowiły naruszenie obowiązków z art. 23 k.r.o. Przepis ten stanowi, że małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie oraz że są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.

Po wyczerpaniu drogi sądowej kobieta postanowiła zaskarżyć do trybunału art. 60 par. 1 i 2 k.r.o., które mówią o obowiązkach alimentacyjnych wobec byłego małżonka. Jej zdaniem przepisy te są niezgodne z konstytucją w zakresie, w jakim ograniczają prawo rozwiedzionego małżonka do uzyskania wsparcia w postaci alimentów, gdy ten został uznany współwinnym rozkładu pożycia. Kobieta podnosi, że zaskarżone regulacje nie pozostawiają sądowi żadnej możliwości złagodzenia skutków tego uregulowania i to nawet wówczas, gdy przemawiają za tym ważne wartości chronione konstytucyjnie, takie jak dobro rodziny i małżeństwa czy ochrona praw majątkowych. Skarżąca wskazuje na fakt, że jest to rozwiązanie zero-jedynkowe, jakiego nie spotyka się nigdzie indziej w prawie rodzinnym. Jak zauważono w uzasadnieniu skargi, sąd, podejmując tego typu decyzję, nie może brać pod uwagę tak istotnych okoliczności jak np. długość trwania małżeństwa i jego przebieg, w tym przyjęty model podziału ról w małżeństwie między małżonkami wpływający na ich możliwości zarobkowe i majątkowe po rozwodzie. Sąd nie ma możliwości uwzględnić również dysproporcji w zarobkach i majątku stron, która często także jest wynikiem korzystania ze wsparcia drugiego małżonka podczas trwania małżeństwa, ograniczenia możliwości zarobkowych małżonka słabszego ekonomicznie wskutek poświęcenia własnych ambicji na rzecz opieki nad dziećmi i gospodarstwem domowym. „Ograniczenie zakresu przysługującego małżonkowi prawa alimentacyjnego, na skutek stwierdzenia jego współwiny w rozkładzie małżeństwa stanowi swego rodzaju drastyczną sankcję, której nie spotyka się nie tylko w prawie rodzinnym, ale nawet – jest ona rzadkością w stosunkach cywilnoprawnych, czy handlowych” – podkreślono w skardze.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.