Do niemerytorycznych dyskusji wybierana przez Sejm Krajowa Rada Sądownictwa przyzwyczajała nas właściwie od samego początku swojego istnienia. Widać jej członkowie starają się nadążać za tymi, dzięki którym otrzymali stanowiska. Czasami bowiem nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ogląda się obrady izby niższej parlamentu, a nie posiedzenie konstytucyjnego organu mającego stać na straży niezawisłości sędziów i niezależności sądów.
Ci, którzy bacznie śledzą dostępne w internecie transmisje z obrad KRS, z pewnością nieraz przecierali oczy ze zdumienia lub nie potrafili powstrzymać gorzkiego uśmiechu. Tak było np. wówczas, gdy podczas jednego z przeprowadzanych w sposób zdalny głosowań słychać było, jak żona jednego z członków KRS pytała go, czy ma oddać głos na tak, czy na nie. Oczywiście sprawa rozeszła się po kościach, nikt nie został ukarany. A (niezbyt zabawnie) całą sprawę można by podsumować – przynajmniej zapytała.
Nic więc dziwnego, że członkowie tego ciała poczynają sobie coraz śmielej i z pewnymi kwestiami, które kiedyś dyskwalifikowałyby podejmowane przez nich decyzje jako nieobiektywne i niemerytoryczne, już się nawet nie kryją. Dowodem na to niech będą chociażby przesłuchania kandydatów do Sądu Najwyższego. Nikogo już nie dziwi, że są oni pytani np. o stosowanie orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącego nieprawidłowości przy kształtowaniu składu KRS czy też o skuteczność wyroków Trybunału Konstytucyjnego, w których zasiadają tzw. sędziowie dublerzy.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.